Bamberg - katedra pod wezwaniem św. Piotra i Jerzego z XIII wieku

Jadąc do Niemiec nie mogliśmy się doczekać Bambergu. Dlaczego? To proste, tu znajdziemy naszą pierwszą (jedną z siedmiu) katedrę cesarską, arcydzieło późnego romanizmu. Romanizmu w takiej skali jeszcze nie widzieliśmy. I pewnie długo nie zobaczymy...

Historia katedry w Bambergu sięga początków XI wieku. Katedrę ufundowali cesarz Henryk II i cesarzowa Kunegunda, jeszcze przed założeniem w 1007 roku biskupstwa w Bambergu. Katedrę konsekrowano w 1012 roku, ale nie dane jej było długo cieszyć się spokojem. Pierwszy raz spłonęła w 1081 roku, kiedy to pożar strawił drewniane stropy, dach i zniszczył freski wewnątrz kościoła. Katedra została przebudowana przez biskupa Ottona I, po czym, w 1185 roku znowu spłonęła. Wtedy zdecydowano się na zbudowanie katedry w zasadzie od nowa. Budowę rozpoczęto w 1215 roku, a budynek ostatecznie konsekrowano w 1237 roku, chociaż prace nad budynkiem trwały do końca XIII wieku. Od tamtej pory katedrze udało się uniknąć większych zniszczeń. Nie uniknęła jednak barokowej przebudowy w XVII wieku, w czasie której dostawiono wiele fikuśnych ołtarzy i - o zgrozo! - usunięto średniowieczne freski. Romański charakter wnętrzu kościoła przywróciła restauracja przeprowadzona na zlecenie króla Ludwika I Wittelsbacha. Od tamtej pory podziwiać można niezmącone romańskie piękno katedry, zarówno w jej klasyczną bryłę, jak i finezyjny detal rzeźbiarski.

Katedra w Bambergu to dwuuchórowa bazylika z transeptem w części zachodniej, posiadająca cztery wieże - dwie po stronie wschodniej i dwie po stronie zachodniej, flankujące apsydy kościoła. Proste i surowe ściany nawy głównej i naw bocznych kontrastują z bogato zdobionymi wieżami i apsydami. Wielopoziomowe fryzy arkadkowe, ząbkowe, zdobione guzełkami archiwolty ościeży okiennych, bogato dekorowane kapitele półkolumienek, lizeny, maszkaronowe rzeźby, ślepa galeryjka triforiów nad oknami apsydy wschodniej - od nadmiaru romanizmu też może rozboleć głowa. Już na zewnątrz kościoła widać, że stoimy w rozkroku między późnym romanizmem a wczesnym gotykiem. I tak jak wschodnia część jest jeszcze romańska (spokojniejsza, bardziej dostojna), tak zachodnia - a w zasadzie zachodni chór i zachodnie wieże - już eksperymentują z gotykiem w stylu francuskich katedr. Wystarczy porównać wieże wschodnie i zachodnie.

Do środka prowadzą cztery portale - dwa na ścianie północnej, dwa na wschodnich ścianach wschodnich wież kościoła. Pierwszy z nich, przy południowej wieży flankującej apsydę wschodnią, to tzw. Brama Adama. Portal sam w sobie jest niewielki, trójuskokowy, z masywną archiwoltą wyciętą w charakterystyczne zęby, bez tympanonu. To, co najciekawsze w tym portalu, to rzeźby, chociaż w zasadzie są już wczesnogotyckie. Stojące na kolumienkach, pod niewielkimi, misternie zdobionymi baldachimkami rzeźby Adama, Ewy i św. Piotra po prawej stronie oraz fundatorów - Henryka II i Kunegundy oraz św. Szczepana. Rzeźby są niezwykle realistyczne jak na przedstawienia średniowieczne, co szczególnie zwraca uwagę przy rzeźbach nagich pierwszych rodziców. Rzeźby znajdujące się w portalu to niestety kopie - oryginały można podziwiać w Muzeum Katedralnym.

Drugi portal - po północnej stronie wschodniej apsydy - to tzw. Brama Łaski. W przypadku tego portalu uskoków jest więcej, a archiwolta i kolumienki finezyjniej ukształtowane. Każdy wałek i każdy kapitel jest inny - zdobią je wzory geometryczne i guzły. Między archiwoltą a głowicami kolumienek o roślinnych dekoracjach odnaleźć możemy niewielkie popiersia apostołów. Tympanon tego portalu jest tympanonem fundacyjnym - znajduje się w nim płaskorzeźba przedstawiająca Matę Boską z Dzieciątkiem, adorowaną przez patronów kościoła - św. Piotra i Jerzego oraz fundatorów - cesarza Henryka II i cesarzową Kunegundę.

Podobieństwa do Bramy Łaski wykazuje tzw. Portal Książęcy, znajdujący się na północnej ścianie kościoła. Ten wielouskokowy portal o elegencko i dyskretnie dekorowanej zawiera niezwykły tympanon z przedstawieniem Sądu Ostatecznego. Po lewej stronie Chrystusa prezentującego rany znaleźli miejsce zbawieni oraz aniołowie, po prawej - potępieni. W przedstawieniu potępionych doszukać można się pewnej subtelnej krytyki społecznej - mamy tu przedstawicieli możnych, bogatych, a nawet kościoła. Postaci potępionych mają powykrzywiane ekspresyjnie twarze. Co innego zbawieni - uśmiechają się błogo i składają ręce do modlitwy. To jedne z niewielu średniowiecznych przedstawień postaci uśmiechających się - prawdziwy rarytas. Między kolumienkami portalu możemy odnaleźć przedstawienia proroków i apostołów. Co ciekawe, ci drudzy stoją na ramionach tych pierwszych, co symbolizuje następstwo tradycji. Po lewej stronie, na kolumienkach zachowały się też rzeźby anioła grającego na trąbie oraz Abrahama. Po obu stronach portalu, na kolumienkach i pod baldachimami znajdują się rzeźby (obecnie kopie) przedstawiające Eklezję (po stronie zbawionych) i Synagogę (po stronie potępionych). Atrubutem Eklezji jest korona, Synagoga ma zawiązane oczy, towarzyszą jej złamana włócznia i tablice mojżeszowe. To też kopie - oryginały znajdują się wewnątrz kościoła.

Ostatni portal - zwany Bramą św. Wita znajduje się na północnym ramieniu transeptu i jest zdecydowanie najskromniejszy, choć flankują go po bokach urocze ślepe arkadki zamknięte łukiem trójlistnym.

We wnętrzu kościoła również zauważyć można zmagania romanizmu z gotykiem - i tak jak nawa główna oraz wschodni chór to jeszcze romanizm, tak zachodni chór składnia się w stronę gotyku. Korpus nawowy jest trójprzęsłowy i sklepiony jest krzyżowo-żebrowo w systemie wiązanym - jednemu przęsłu nawy głównej odpowiadają dwa przęsła naw bocznych. Naga, wysoka i monumentalna ściana nawy głównej jest jeszcze klasycznie romańska, bez finezyjnych, wertykalnych podziałów ściany.

Wschodni chór jest znacznie podniesiony w stosunku do poziomu nawy głównej. Na wprost chóru znajduje się zejście do znajdującej się poniżej krypty, a po bokach zejścia - schody prowadzące na górę, do prezbiterium. Apsyda oświetlona jest dużymi, półkoliście zamkniętymi oknami. Poniżej znajduje się ślepa galeryjka trójlistnych arkadek. Prezbiterium sklepione jest sześciodzielnym sklepieniem krzyżowo-żebrowym, całość zamyka monumentalna koncha. Prezbiterium od naw bocznych oddzielają bogato zdobione rzeźbami apostołów (od południa) i proroków (od północy) przegrody chórowe. Poniżej wschodniego prezbiterium znajduje się sklepiona przysadzistym krzyżowo-żebrowym sklepieniem halowa krypta.

Zachodni chór, nieco mniejszy, ma już bardziej gotycką formę. Zamknięty jest wieloboczną apsydą, którą wieńczy nie koncha, ale ostrołukowe sklepienie krzyżowe. Okna apsydy są już ostrołukowe, ponad nimi znajdują się lunety. W znajdującej się po prawej stronie od zachodniego chóru kaplicy znajdują się relikwie świętych fundatorów - św. Henryka II i św. Kunegundy. Zachodnia krypta się nie zachowała, można tylko oglądać jej pozostałości.

"Na składzie" katedry w Bambergu pozostają różne ciekawe późnoromańskie i wczesnogotyckie dzieła sztuki rzeźbiarskiej. Najciekawszy to tak zwany Jeździec z Bambergu - pełnowymiarowa figura króla (po koronie wnosząc) na koniu, pierwsze od czasów antyku dzieło sztuki pomnikowej. Problem w tym, że nie bardzo wiadomo, kogo owa rzeźba przedstawia - pretendentami do bycia Jeźdźcem z Bambergu są jak podaje Wikipedia - Konrad III, Henryk I Ptasznik, Henryk II, Fryderyk II Hohenstauf, oraz Stefan I Święty, król Węgier (prywatnie szwagier cesarza Henryka II). W czasach nazizmu Jeździec z Bambergu uchodził za wzór germańskiego piękna, choć nam wydał się niezbyt przystojny. Może to i dobrze, bo to znaczy, że nie mamy takiego gustu, jak naziści... Inne rzeźby to grupa Zwiastowania i Nawiedzenia, znajdująca się przy jednym z północnych filarów chóru wschodniego, w skład której wchodzą św. Elżbieta, Maria oraz anioł. W zachodnim chórze zaś można podziwiać wykonany z białego marmuru nagrobek papieża Klemensa II.

Z katedry w Bambergu wychodzimy z lekkim zawrotem głowy. Nie sposób przyswoić tyle romanizmu na raz, nie do takich dawek jesteśmy przyzwyczajeni - a przed nami przecież jeszcze inne zabytki romańskie Bambergu. Ale to nie przesyt, raczej lekkie upojenie, podobne do skutków przedawkowania frankońskiego wina - Frankenwein, produkowanego w okolicznych wioskach Würzburga. I jedno, i drugie - czyli katedrę w Bambergu oraz Frankenwein - serdecznie polecamy, przetestowaliśmy na własnej skórze :)

Galeria: