Le Thoronet – opactwo cysterskie z XII wieku

I niech to będzie miarą pasji względem romańskiej architektury: jadąc z Asti przez Genuę, od przekutej i przeplecionej przez skaliste wybrzeże Morza Śródziemnego autostrady dei Fiori, omijaliśmy szerokim łukiem Niceę z jej Lazurowym Wybrzeżem, slalomując wysłużoną meganką pośród błękitnych kabrioletów Bugatti i karminowych Alf Romeo omijaliśmy Monako, popatrując tylko w okna na skrzące się po lewej Morze Śródziemne. Lekceważyliśmy kolejne tablice wzywające podróżnych do marin (i tak akurat, jak na złość, nie wzięliśmy jachtu), winnic i na plaże, których bywalcy chadzają tam w mokasynach wartych więcej niż nasz samochód. Więc omijaliśmy i zostawialiśmy to wszystko nieczule za sobą, bo zmierzaliśmy do jednej z Trzech Prowansalskich Sióstr – do Le Thoronet, gdzie swoje wielkie opactwo zbudowali cystersi.

Opactwo, którego budowa trwała od ok. 1176 do 1200 roku, stanowi zamknięty program, cysterski ideał, i bez słów opowiada o duchu monastycznej odnowy, który starali się szerzyć cystersi wobec tego, co stało się z ruchem benedyktyńskim w Cluny: które zarówno pozycją, jak i bogactwem konkurowało śmiało z papiestwem. To miejsce, które samą swoją architekturą narzuca ciszę. Było też zamkniętą i samowystarczalną całością, metaforą życia łączącego modlitwę i pracę, przestrzeni codziennej i świętej, ziemi i nieba. Wreszcie, stanowi niemy wykład architektury cysterskiej, jej doskonały przykład.

Z prowansalskiego upału wchodzimy prosto w rześki półmrok trzynawowego kościoła z piaskowcowych ciosów, pod łagodnym, beczkowym sklepieniem. Ściany nietknięte są niczym nadmiarowym, żadną dekoracją. Szerokie łuki arkad są lekko tylko wyostrzone, nakreślone z oddechem i wysokie. Oculus nad zamkniętym apsydą prezbiterium świeci jak aureola nad trzema smukłymi oknami apsydy symbolizującymi Trójcę. Odruchowo zaczyna się szeptać, a na przedramiona od chłodu występuje gęsia skórka. Teraz można przysiąść na ciągnącej się pomiędzy nawami kamiennej ławie, i po prostu sobie pomilczeć.

Dalej przejście na krużganki. Otwarte na wirydarz krępymi biforiami dającymi fantastyczny cień. Teren obniża się tu ku rzece, więc i krużganki schodzą ku niej łagodnymi stopniami.  Na piętrze dormitorium dające wyobrażenie o tym, jak się tu żyło: wzór na posadzce, pod rozglifionymi okienkami, wytycza miejsca, na których swoje posłania rozściełali mnisi. Otwarty na krużganki triforiami kapitularz pod sklepieniem krzyżowo-żebrowym wspartym na dwóch kolumnach, późniejszym i zapowiadającym nieuchronnie nadchodzący gotyk. Na kapitelu odnajdujemy motyw opackiej laski.

To jeden z najstarszych zachowanych do dziś cysterskich klasztorów, wciąż pozwalający wyobrazić sobie, jak biegło tu życie. Poszukajcie lavabo – fontanny służącej jako umywalnia, zajrzyjcie do budynku gospodarczego, odnajdźcie tłocznię oliwy. I ruszajcie dalej, odwiedzić pozostałe dwie Prowansalskie Siostry: Silvacane i Senanque…

Galeria: