Grecja - Kreta

Na Kretę pojechaliśmy odpocząć po wyczerpującym lecie, które zeszło nam na ekspresowym pisaniu książki. Wyobrażaliśmy sobie, że będziemy leżeć na plaży, popijając drinki z palemką, ewentualnie ouzo lub greckie wino i przegryzając oliwkami wpatrywać się w Morze Śródziemne. Cóż, nie wyszło, co z resztą dało się przewidzieć. Jak zwykle zew przygody kazał nam ruszyć w teren w celu poszukiwania zabytków romańskich. I nawet coś znaleźliśmy...

Agios Ioannis (gr. Άγιο Ιωάννη) - kościół św. Pawła z XIV wieku

Mało brakowało, a przegapilibyśmy kościółek Agios Pavlos (św. Pawła), wracając ze spokojnego i leniwego południa z plażami Matali i Preveli (niestety rajski gaj palmowy, gdzie kręcono reklamę Bounty spłonął - dzisiaj Preveli to dosyć smutne miejsce) na ruchliwą, turystyczną północ. Niedaleko ruin minojskiego pałacu w Fajstos (który już sobie darowaliśmy - Konssos nam wystarczy) ostro zahamowaliśmy, gdy na niewielkim cmentarzyku zamajaczyła surowa, kamienna sylwetka kościółka.

Tabliczka na murze głosiła - X wiek. Ale okazuje się, to nie takie proste... Po pierwsze naszą nieufność wzbudził już ostry łuk arkad narteksu. Po powrocie usilnie próbowaliśmy się czegoś o kościółku dowiedzieć (nasz przewodnik po Krecie milczał na jego temat jak grób) - znaleźliśmy tylko suchą wzmiankę w internecie, że kościół pochodzi z XIV wieku. To wydało się nam dużo bardziej prawdopodobne.

Bizantyjski kościół św. Pawła ma dosyć ciekawą, nietypową formę. Składa się z kwadratowej nawy zwieńczonej kopuła, prezbiterium zamkniętego prostą ścianą oraz sporego, dorównującego wielkością nawie narteksu o potężnych, ostrołukowych arkadach. Jakie było nasze zdziwienie, kiedy okazało się, że stojący samotnie wśród cmentarza kościół jest... otwarty. Wewnątrz znajdują się pozostałości fresków. Całość poddawana jest właśnie konserwacji.

Kościółek Agios Pavlos to może nie najbardziej powalający na kolana bizantyjski zabytek Krety, ale będąc w Fajstos lub zmierzając na osławioną plażę hipisów w Matali warto się tu zatrzymać. Choćby na chwilę.

Galeria: 

Chania (gr. Χανιά, Hania) - pofranciszkański kościół św. Franciszka z XIII w (?)

Chania to jedno z większych miast na Krecie - i jedno z najbardziej urokliwych. Marina, wenecki port, turecka łaźnia, wąski uliczki, którymi przemykają koty, restauracyjki na nabrzeżu serwujące ryby, owoce morza i jedyną na świecie sałatkę - sałatkę grecką. Do pełnego szczęścia brakuje tylko romańskich zabytków. Jest jeden - stan wakacyjnego zadowolenia został osiągnięty.

Pofranciszkański kościół pod wezwaniem św. Franciszka łatwo przegapić. Jego niepozorna fasada wtapia się w ciąg kamieniczek i tylko wystająca ponad poziom wieża sugeruje, że za drzwiami znajduje się kościół. Historia kościoła nie jest zbyt dobrze poznana, jedyne, co o nim wiadomo, to że stał już w czasach wielkiego trzęsienia ziemi pod koniec XVI wieku (stąd znaleźć można niekiedy informacje, że pochodzi z XVI wieku, jako że z tego okresu pochodzi pierwsza wzmianka o nim), zatem jego datowanie nie jest pewne. Szukając informacji na jego temat znaleźliśmy wzmiankę, że pochodzi prawdopodobnie z XIII wieku (co potwierdzałaby jego forma). W swej burzliwej historii zamieniony był między innymi na meczet, a dzisiaj znajduje się tu muzeum archeologiczne, gdzie oglądać możemy pozostałości bogatej historii Krety - zabytki minojskie (w tym najciekawsze - larnaksy, ni to wanny, ni to trumny), greckie i rzymskie.

Kościół jest budowlą trójnawową, o szerokiej nawie głównej i wąskich nawach bocznych, z prosto zamkniętym prezbiterium. To, co w tym kościele najbardziej zwraca uwagę, to masywne, przysadziste i monumentalne sklepienie w formie ostrołukowej kolebki wspartej na potężnych gurtach. Całość jest raczej niska, rozłożysta i przysadzista - ten kawałek świata często nawiedzały trzęsienia ziemi. Gołym okiem widać, że kościół był wielokrotnie przebudowywany (tu i ówdzie odnajdujemy zamurowane okienko, czy biforium-ostaniec), ale generalnie jego urzekająca franciszkańską prostotą forma pozostała niezmieniona.

Przechodząc od gablot z bezcennymi skarbami zaginionej cywilizacji minojskiej do gablot z greckimi i rzymskimi pozostałościami zastanawialiśmy się co nas bardziej interesuje - romańskie opakowanie, czy antyczna zawartość Muzeum Archeologicznego w Chanii. Ostateczny wynik to chyba 1:1.

Galeria: 

Fodele (gr. Φοδελε) - kościół Najświętszej Marii Panny z XI/XII lub XIV wieku

Fodele to niewielka miejscowość na północy Krety znana z faktu, że urodził się tu wybitny malarz El Greco. Łatwo tu trafić zjeżdżając z "autostrady" (jadąc tą "autostradą" nabieramy pewności, że Polska jest perfekcyjnie przygotowana do Euro 2012) biegnącej wzdłuż północnego wybrzeża wyspy z zachodu na wschód lub odwrotnie, 50 km na wschód od Rethymnonu lub około 25 km na zachód od Heraklionu. Do miasteczka trafić łatwo. Do kościoła Panagia, który doskonale widać z trasy - już nie tak łatwo. Straciliśmy trochę czasu, zanim znaleźliśmy słabo oznakowany zjazd kierujący na drogę niemal gruntową, którą długo i mozolnie wspinaliśmy się, by zobaczyć ten uroczy kościółek.

Bizantyjski (a więc nie romański, ale postanowiliśmy go gościnnie pokazać w Albumie) kościółek ma długą historię. Już w VIII wieku stała tu chrześcijańska świątynia, której elementy można do dzisiaj odnaleźć w kościele, który pochodzi z... No właśnie, nie do końca jesteśmy pewni z którego wieku. Nasz polskojęzyczny przewodnik podaje wiek XIV, co potwierdzają niektóre strony internetowe. Inne zaś informują, że kościółek pochodzi z XI lub XII wieku. Nie potrafimy rozstrzygnąć, kto ma rację. Jeśli macie jakieś pewne informacje na temat historii tego kościoła - napiszcie do nas!

Zbudowany z łamanego kamienia kościół ma piękną, zwartą, pierwotną formę krzyża greckiego z charakterystyczną dla architektury bizantyjskiej wieżą i kopułą na skrzyżowaniu ramion krzyża. Wewnątrz podobno znajdują się dobrze zachowane freski, ale tego już nie zdążyliśmy zobaczyć - trafiliśmy do Fodeli dosyć późno, wracając z Heraklionu, gdzie zwiedzanie Knossoss i fascynującego muzeum archeologicznego zajęło nam trochę czasu. Ze wzgórza, na którym stoi kościół roztacza się piękny widok na okolicę.

Warto odwiedzić Fodele spędzając wakacje na północy Krety - to naprawdę blisko i z Rethymnonu, i z Heraklionu. I zwiedzić uroczy, bizantyjski kościółek oraz napić się ouzo w jednej z licznych knajpek z El Greco w nazwie. Uważając jedynie na zawieszenie, które protestowało w Fodelach głośny skrzypieniem.

Galeria: 

Gortyna (gr. Γορτυς, Gortis lub Gortys) - kościół pod wezwaniem św. Tytusa z VI wieku

Do Gortyny trafiamy podróżując z turystycznej północy, gdzie wypadło nam mieszkać, na trochę bardziej autentyczne i mniej okupowane przez polskie, rosyjskie i czeskie wycieczki południe. Celem były plaże ukochanej przez hipisów Matali i Preveli, gdzie do niedawna podziwiać można było niezwykły palmowy gaj wyrosły u ujścia do morza niewielkiej rzeki (niestety gaj spłonął - dzisiaj to niegdyś rajskie miejsce sprawia niezwykle smutne wrażenie). A po drodze przystanek w miejscu, które powinno nas zainteresować...

Dzisiaj starożytna Gortyna to jedno wielkie stanowisko archeologiczne. A kiedyś było to duże, potężne i tętniące życiem miasto, miejsce zamieszkałe już w okresie minojski, a potem między innymi stolica rzymskiej prowincji Krety i Cyreny, oraz bardzo ważny ośrodek w czasach Bizancjum. To tutaj rozpoczęła się chrystianizacja wyspy, dokonana przez samego ucznia św. Pawła - Tytusa, uważanego za pierwszego arcybiskupa Gortyny. Miasto, które posiadało własny amfiteatr i - co ciekawe - kodeks praw spisanych na ścianie Odeonu (bardzo nowoczesnych, nawet jak na V wiek n.e.), było również centrum życia religijnego. Tu znajdował się (a poniekąd wciąż znajduje się) wybudowany w VI wieku kościół św. Tytusa. Dzisiaj świątynia ta - podobnie jak wszystkie pozostałości po świetności Gortyny - jest malowniczą ruiną, jaką stała się po najeździe Arabów w IX wieku. Ale samo to, co po niej pozostało, pozwala sobie wyobrazić, jaka była forma i rozmiar kościoła.

Z Kościoła św. Tytusa dzisiaj stoi tylko prezbiterium z aneksami/kaplicami po obu stronach chóru. A w przeszłości była to trójnawowa bazylika z transeptem, o dwóch kaplicach po obu stronach prezbiterium, skomunikowanych z transeptem przy pomocy wąskich drzwiczek. Prezbiterium i kaplice zamknięte były apsydami, które zachowały swoje oryginalne konchy (co ciekawe, na zewnątrz mur apsyd jest nie półkolisty, ale trapezoidalny). Półkoliście zakończone były też ramiona transeptu. W prezbiterium i kaplicach zachowały się sklepienia kolebkowe. W nawie zachowały się ślady podpór arkad międzynawowych, między innymi piękny, joński kapitel kolumny.

Przewodnik po Krecie donosi, że niedawno w Gortynie odkryto pozostałości jeszcze jednej, monumentalnej bazyliki z tego okresu - jednej z największych w całej Grecji (miałaby ona mieć ponad 100 metrów długości i 5 naw), z pozostałościami bezcennych mozaik podłogowych. Niestety tych ruin nie udało nam się namierzyć. Niestety nie wszystkie antyczne, rzymskie oraz bizantyjskie zabytki Gortyny są dostępne dla zwiedzających...

Kiedy już nacieszyliśmy się zabytkami Gortyny, zalegliśmy w cieniu wiekowej oliwki z butelką lemoniady. Na ziemi, bo fotel okupował spasiony, leniwy kocur, który śródziemnomorski rytuał siesty traktował bardzo poważnie. Nie mieliśmy serca go przeganiać...

Galeria: