Kraków

Wczesnośredniowieczne miasto koncentrowało się wokół wzgórza wawelskiego, u którego stóp znajdowała się warowna osada zwana Okołem. Sięgała ona do dzisiejszego Placu Wszystkich Świętych. Dalej na północ leżały skupiska, które stały się centrum późniejszego Krakowa (z Rynkiem i kościołem Najświętszej Marii Panny).

Nieopodal leżały kolejne osady: po drugiej stronie starego koryta Wisły, od strony wschodniej Okołu (gdzie dziś biegnie ul. Dietla) była to wieś Bawół (późniejsze miasto Kazimierz). Na zachód, na miejscu dzisiejszej dzielnicy Salwator znajdował się klasztor sióstr Norbertanek i prawdopodobnie warowna stanica strzegąca szlaku do Krakowa (obok kościoła Najśw. Salwatora). Trzecie centrum osadnictwa mieściło się na terenie dzielnicy Podgórze, wokół wzgórza św. Benedykta, gdzie prawdopodobnie swoją pierwszą krakowską siedzibę mieli benedyktyni. Był to zresztą ośrodek bardzo stary - znajdujący się tu kurhan, "kopiec Krakusa", był miejscem pogańskiego kultu.

Wawel

Wzgórze wawelskie pojawia się w XIII-wiecznych kronikach jako "wąwel", co oznacza "wyniosłe miejsce otoczone mokradłami". Nazwę wywodzi się też od "wąwóz" - wapienne wzgórze było bowiem z południa na północ przecięte wąwozem. Wawel był siedzibą książęcą, doskonałą warownią. Najstarsze średniowieczne znaleziska, relikty drewnianej zabudowy, pochodzą z IX i pierwszej połowy X wieku. Pierwsze preromańskie budowle murowane pochodzą z X i XI wieku i wiążą się z fundacją biskupstwa krakowskiego z roku 1000.

Odkrycia archeologiczne na Wawelu dają fantastyczny obraz wzgórza z czasów piastowskich. Mieściło się tu murowane palatium zwane "salą o 24 słupach" oraz dwie kolejne romańskie katedry. Pierwsza stanęła na wzgórzu najwcześniej po 1018 roku - tradycja przypisuje fundację Bolesławowi Chrobremu, a mogło się to stać dopiero po stabilizacji, jaką było podpisanie tego roku pokoju w Budziszynie. Pierwszy król nadał jej wezwanie św. Wacława, którego pochodzący z Czech kult był wówczas bardzo żywy i z którym Bolesław był spokrewniony przez matkę Dobrawę.

Świątynię prawdopodobnie strawił pożar w latach 80. XI wieku. Przypadło to na czasy dla biskupstwa krakowskiego burzliwe -Bolesław Śmiały dopiero zabił był św. Stanisława i skazany został na wygnanie. Na tronie zasiadł jego młodszy brat Władysław Herman, a gdy w 1089 powrócił do Krakowa syn Bolesława - Mieszko, został, jak relacjonuje Gall Anonim, otruty. Początek budowy drugiej katedry katedry to rok 1090. Być może hermanowska fundacja świątyni miała być zadośćuczynieniem?
Przez pół wieku (1090-1142) powstawała monumentalna dwuchórowa budowla bez transeptu. Kościół kończył (choć konsekracji nie dożył) Bolesław Krzywousty, który - jak pisze Gall - niskie i nikczemne [mury] podwyższył i dwie wieże z posad samych wybudowane do niego przyłączył. Pozostałość południowej wieży to dolna, wapienna część dzisiejszej Wieży Srebrnych Dzwonów.

Przede wszystkim jednak pozostała po hermanowskiej katedrze nienaruszona i udostępniona zwiedzającym krypta św. Leonarda (fragment szlaku grobów królewskich), najpiękniej zachowane wnętrze romańskiego Krakowa. To trójnawowa hala o sklepieniach krzyżowych, czterech parach filarów. W apsydzie prezbiterium ma trzy obustronnie rozglifione okienka. Krypta musiała być gotowa przed rokiem 1118, pochowano wtedy w niej bowiem biskupa Maurusa. Nad nią mieścił się między wieżami duży zachodni chór zamknięty dużą apsydą. Katedra miała najprawdopodobniej emporę.

Między katedrą i palatium znajdował się kościół św. Gereona. Jeszcze na początku lat 80. jego relikty uważano za prezbiterium pierwszej katedry. Jednak badania z lat 1983-99 dowiodły, że jego korpus był znacznie krótszy i z budowlą katedry nie kolidował. Powstał w czasach rządów Kazimierza Odnowiciela (1038-1058) i pełnił prawdopodobnie rolę kaplicy książęcej. Pod obecnym dziedzińcem Batorego i w obrębie zachodniego skrzydła zamku odsłonięto pozostałości apsydy i krypty na czterech filarach zdobionych przepięknym plecionkowym motywem. Niestety, obiekty te są dziś niedostępne dla zwiedzających. Jeszcze przed wojną były one pokazywane. Mamy nadzieję, że może kiedyś dane je nam będzie obejrzeć. Kościół był piękną, trójnawową bazyliką z dwoma wieżami i emporą między nimi, z prostokątnym prezbiterium zamkniętym apsydą i ze wspartymi na dwóch kolumnach emporami przy ścianach szczytowych transeptu. Skrzydła transeptu miały na wschodniej ścianie apsydy z ołtarzami.

Kolejną słynną budowlą romańską na wzgórzu jest "wawelski tetrakonchos" - rotunda św. Feliksa i Adaukta - czteroapsydowa budowla centralna, murowana z płyt wapienia, którą fenomenalnie wydobyto z późniejszych murów kuchni pałacowych. Można (i trzeba!) ją zobaczyć na wystawie "Wawel zaginiony". Technika wykonania z płytek kamienia pozwala przypuszczać, że rotunda ta pochodzi z X wieku.

Pozostałe relikty Wawelu romańskiego, to rotundy: dwuapsydowa, zwana filuternie "kościół B" (archeolodzy nie doszukali się wzmianek o jej wezwaniu), jednoapsydowa przy bastionie Władysława IV (między dzisiejszymi katedrą i pomnikiem Kościuszki) i jednoapsydowa przy Baszcie Sandomierskiej. Zachowały się też ślady kościoła św. Michała, obok późniejszych - gotyckich, widocznych do dziś na trawniku między katedrą a Basztą Sandomierską, jednonawowej budowli o prosto zamkniętym prezbiterium. Na dzisiejszym dziedzińcu pałacowym, przy jego zachodnim skrzydle, odkryto resztki budowli użytkowej nazwanej (archeolodzy mają urzekający talent do nadawania nazw) - "budowlą czworokątną". Wiadomo też, że od północy strzegła Wawelu wieża zwana "stołp". Miała powyżej 16 metrów (jej pozostałości znaleziono w wątku murów 2 piętra dzisiejszego pałacu) i była donżonem - wieżą obronną i mieszkalną, gdzie w razie oblężenia można było szukać ostatniego schronienia.

Tak więc na Wawelu obowiązkowo trzeba odwiedzić kryptę św. Leonarda i rezerwat archeologiczny "Wawel zaginiony" - gdzie oprócz wspomnianej rotundy można obejrzeć znakomite makiety romańskiego Wawelu oraz jego rekonstrukcję wirtualną.

Okół i okolice

Na terenie dzisiejszego Starego Miasta zachowało się niewiele spośród licznych w średniowieczu romańskich kościołów. Szczęśliwie ostał się najważniejszy z kościołów Okołu, warowny św. Andrzej, zwany nawet dolnym zamkiem.

Oto zaś najważniejsze z nieistniejących już kościołów romańskich:

Kościół pw. św. Jana (róg ulic św. Jana i św. Tomasza) - w jego murach przetrwały wątki datowane na pierwszą połowę XII wieku. Wzniesiony został w obrębie jednej z osad, później włączony do miasta, na co wskazuje nieco skośne ułożenie względem polokacyjnych ulic. Pod dzisiejszym tynkiem zachowały się do wysokości 3,5 m relikty łuku tęczowego i południowej ściany.

Kościół pw. Marii Magdaleny (plac Marii Magdaleny, naprzeciw św. Piotra i Pawła). Stał tu jeszcze do 1811 roku. Nasi przodkowie mieli jednak wściekły zapał do rozbierania tego co stare i budowania neoromańskich i neogotyckich gargameli. Maria Magdalena groziła ponoć zawaleniem. Przy kościele znajdował się targ miejski.

Kościół pw. Najświętszej Marii Panny (Mariacki) - przed obecnym gotyckim, stał tu kościół romański, którego relikty odnaleziono w podziemiach. Poziom jego posadzki znajdował się 2,6 m poniżej obecnego. Był trójnawową orientowaną świątynią o niewiadomym rozwiązaniu prezbiterium. Od zachodu miał dwie wieże. Pojawia się w latach 20. XIII wieku, po roku 1222, kiedy została tu przeniesiona siedziba parafii, z kościoła św. Trójcy oddanego wówczas Dominikanom. Prawdopodobnie budowy nie dokończono - przerwał ją najazd Mongołów w 1241 roku. Potem powstał już kościół gotycki.

Kościół pw. św. Mikołaja (ul. Kopernika) mieści w swych murach relikty z XII wieku. Był jednonawowym kościółkiem z prosto zamkniętym prezbiterium, podobny do kościółka św. Wojciecha.

Kościół pw. św. Marcina (ul. Grodzka, obecnie barokowy kościół ewangelicko-augsburski) - jednonawowy kościółek z prosto zamkniętym prezbiterium.

Kościół pw. św. Idziego (wylot ul. Grodzkiej pod Wawelem) - był jednym z kościółków fundowanych w całej Polsce przez Władysława Hermana, w podzięce za narodziny jego syna (podobnie jak kościół w Inowłodzu). Jednonawowy, o apsydalnym prezbiterium. Herman był może i królem kontrowersyjnym, ale dla kościółków romańskich - nieocenionym. Przypomnijmy, że i kościół św. Andrzeja stanął z fundacji palatyna tego króla - imć Sieciecha.

Napisał do nas Piotr z następującą uwagą:
wedle większości pozycji z jakimi się ostatnio zetknąłem istnienie tego kościoła uznawane jest za więcej niż kontrowersyjne - pisze o nim Gall Anonim, ale pod obecnym kościołem nie znaleziono żadnych reliktów romańskich. Wiadomo natomiast, że wezwanie św Idziego nosił początkowo kościół św. Andrzeja. Najnowszym (i raczej dosyć wiarygodnym) dostępnym opisem jest "Przewodnik po zabytkach Krakowa" Michała Rożka (wyd. WAM 2006), który przypisywanie kościoła św Idziego Władysłwaowi Hermanowi wprost nazywa "tradycją".

Kościół pw. św. Piotra (róg ul. Grodzkiej i Poselskiej). Stał przy Bramie Północnej Okołu, przebudowany później na barokowy, wreszcie uznany za opuszczony i... przebudowany na dom mieszkalny. Jego relikty znajdują się w murach stojącej tam kamienicy.

Kościół pw. Wszystkich Świętych (na miejscu dzisiejszego Placu Wszystkich Świętych).

W podkrakowskich osiedlach znajdowały się dalsze romańskie budowle: na terenie dzisiejszego Salwatoru, obok kościoła pw. Najświętszego Salwatora znajdował się klasztor sióstr Norbertanek. Można tu do dziś obejrzeć fragment fryzu z przecinających się arkadek (od strony ul. Kościuszki) oraz romański portal ukryty w kruchcie. (Zachował się tam też zamurowany portal od strony krużganków, gdzie jednak trudno się dostać). Na Skałce, tam, gdzie dziś mają swój klasztor Paulini, znajdowała się rotunda pw. św. Michała, a w osadzie Bawół (dzisiejszy Kazimierz) - kościoły św. Jakuba i św. Wawrzyńca. Na północ od Okołu stał kościół pw. św. Floriana. Wreszcie, na wzgórzu św. Benedykta stała jednoapsydowa rotunda pod wezwaniem tego świętego, prawdopodobnie rówieśniczka wawelskiej rotundy św. Feliksa i Adaukta, a po niej jednonawowy kościółek z płasko zamkniętym prezbiterium, datowany na XII wiek. Obecnie stoi tu kościółek barokowy.

Więcej na temat nieistniejących kościołów Krakowa na http://www.jazon.krakow.pl/

Kraków - kościół św. Andrzeja z XI w.

Przy ulicy Grodzkiej 56 stoi kościół św. Andrzeja. Został on ufundowany przez palatyna Władysława Hermana, Sieciecha. Zbudowany w latach 1079-1098 kościół miał charakter obronny (stąd nazywano go Dolnym Zamkiem) i stanowił centralny budynek Okołu (osady znajdującej się między starym Krakowem a Wawelem). Od 1318 roku świątynia ta należy do zakonu klarysek, najstarszego krakowskiego klasztoru żeńskiego.

Kościół św. Andrzeja był wielokrotnie niszczony, odbudowywany i przebudowywany, stąd tak wielki kontrast między romańskim niewątpliwie kształtem budowli, a jego barokowym wnętrzem. Niewiele pozostało tu z romanizmu, a to, co zostało i tak jest praktycznie niedostępne - zakon klarysek ma bardzo surową regułę, kościół wewnątrz można więc obejrzeć co najwyżej przez kratę... Podobno w klatce schodowej wieży północnej zachował się podpis muratora z XII wieku, a w południowej części kościoła romańskie malowidła z XII wieku (najstarsze freski w Krakowie), jednak nam nie udało się dotrzeć do tych skarbów. W posiadaniu klarysek znajdują się też inne bezcenne dzieła sztuki, m. in. późnoromański graduał z I poł. XIII wieku. Cóż, klauzura...

W takich okolicznościach zwiedzającemu pozostaje jedynie obejrzeć sobie kościół od zewnątrz. A od zewnątrz robi on niezwykłe wrażenie. Jest to monumentalna budowla obronna (mury grubości 1,6 m!), trzynawowa, dwuwieżowa. Przęsło bazylikowe poprzedzone jest transeptem. Między wieżami zachodnimi znajduje się empora (być może były tu też empory boczne?), prezbiterium klasycznie zamknięte jest apsydą od zewnątrz dekorowaną lizenami. O obronności tego kościoła świadczą - obok masywnych murów - niewielkie, umieszczone wysoko okna. Zachował się również fryz arkadkowy, biforia w wieżach oraz triforium na ścianie zachodniej.

Jednak i w zewnętrznym wyglądzie kościół ten nosi ślady barokowych interwencji - przebite, powiększone okna, barokowe hełmy nałożone na romańskie wieże.
Kościół św. Andrzeja jest chyba jedyną krakowską świątynią, która zachowała swój pierwotnie romański kształt (chociaż szkoda, że nie można tego powiedzieć o wnętrzu).

Galeria: 

Kraków - kościółek św. Wojciecha, najstarsze fragmenty z X w.

Na rynku Głównym w Krakowie stoi dziwna budowla. Niewielki, prostokątny kościółek w którego kształcie odnaleźć można elementy kilku co najmniej stylów architektonicznych (romanizmu, gotyku, renesansu i baroku), to jedna z najstarszych budowli Krakowa. Jego powstanie datuje się na około X wiek, wiążąc z przedromańską fazą rozwoju architektury polskiej. Według przekazów, stanąć on miał na miejscu starszej, drewnianej, pogańskiej świątyni. Tradycja wiąże go z osobą św. Wojciecha, który jakoby miałby tu wygłaszać kazania przed wyprawą misyjną do Prus. Najprawdopodobniej jednak ów święty nigdy w Krakowie... nie był! Na północ z Moraw podróżował raczej Odrą.

Budynek kościółka wydaje się niski, co jest wynikiem znacznego podniesienia się poziomu rynku przez ostatnie tysiąc lat, dlatego też do południowego portalu prowadzącego dziś do podziemi, zejść trzeba kilka schodków w dół.

Kościół ten zbudowany był z kostki kamiennej z elementami ciosów (portal). Pierwotny kształt budowli obrósł przez wieki przeróżnymi dobudówkami. Tysiąc lat temu była to prosta, jednonawowa budowla zamknięta niewielkim, również prostokątnym prezbiterium (nie apsydą!), najprawdopodobniej kryta stropem. Dzisiaj przekryta jest kopułą, a jej szczyty zostały znacznie podniesione. Wśród ogólnego pomieszania stylów rozpoznać można bez trudu romańskie rozglifione okienka (przepiękne, klasyczne okienko we wschodniej ścianie prezbiterium) oraz portal.

Wnętrze kościółka również zostało niemiłosiernie przekształcone. Jedyne ślady stylu romańskiego to odsłonięty w kilku miejscach mur z kostki kamiennej.

Kościółek ten - chociaż wielokrotnie przebudowywany - jest świadkiem tysiącletniej historii Krakowa oraz jednym z najstarszych dzieł architektury sakralnej na terenach Polski. Dlatego należy mu się uwaga.

Galeria: 

Kraków - relikty pierwszego kościoła Dominikanów

Na ulicy Stolarskiej stoi kościół pod wezwaniem św. Trójcy, bazylika dominikanów. Dzisiejsza gotycka świątynia przylega do zabudowań klasztornych, które kryją relikty pierwszego kościoła dominikańskiego z XIII wieku.

Bracia zakonu św. Dominika przywędrowali do polski w pierwszej połowie XIII wieku. W 1222 roku św. Jacek i św. Czesław - pierwsi polscy dominikanie - założyli w Krakowie klasztor św. Trójcy (drugi klasztor powstał w 1226 roku w Sandomierzu). Pierwotna, romańska świątynia w średniowieczu została zniszczona, a jej pozostałości pełnią dziś funkcje refektarza.

Spacerując po krużgankach (które są zawsze dostępne - wielki plus dla dominikanów!) podziwiamy ścianę refektarza. W nieregularnym, kamiennym murze zwracają uwagę rozglifione okienka oraz portalik ze śladami ornamentu plecionkowego.

Warto poprosić któregoś z Ojców o wpuszczenie za drzwi znajdujące się na końcu tej części krużganków - gdzie właściwie obowiązuje już klasztorna klauzura. Znajdujemy tam ciąg dalszy romańskiego wątku muru, z zamurowanym oculusem, śladem po większym okrągłym otworze (rozeta?) oraz z małym rozglifionym okienkiem (przy schodach prowadzących na dzisiejsze piętro). Romańską pozostałością jest też krypta pod refektarzem, wsparta na dwóch masywnych filarach. Dostawszy się tam, warto zajrzeć do wnętrza refektarza (choć może niekoniecznie w porze obiadowej) - zachował się tam urzekający gotycki wystrój.

Niewiele tutaj pozostało ze starych, dobrych, romańskich czasów, a to, co zostało może nie jest zbyt efektowne, a i dostęp do tych reliktów jest utrudniony (całe szczęście dominikanie są bardziej przyjaźnie nastawieni do "obcych" niż klaryski z pobliskiego kościoła św. Andrzeja) Wystarczy poprosić, a któryś z ojców konspiracyjnie pozwoli rzucić okiem do refektarza).

Galeria: 

Kraków Mogiła - kościół i klasztor Cystersów, fragmenty z początku XIII w.

Wydawać by się mogło, że krakowska Nowa Huta to miejsce niebyt przyjazne dla miłośników średniowiecznej architektury. Ale to nieprawda, znajdujemy tutaj bowiem kolejną perełkę architektury cysterskiej - opactwo w Mogile...

Cystersów do Krakowa sprowadził w XIII wieku (czasy Leszka Białego) dobrze nam znany biskup Iwo Odrowąż. W 1222 roku ufundował on okazały kościół w ówcześnie podkrakowskiej wsi Mogiła, zbudowany w stylu przejściowym od romanizmu do gotyku. Kościół i zespół klasztory były wielokrotnie odnawiane i remontowane, m. in. XIV, XV, XVIII w. (nowe, barokowe sklepienie nawy głównej). Odnaleźć tu możemy ślady wielu różnych stylów architektonicznych: romanizmu, gotyku, renesansu, baroku...

Bazylikę św. Wacława zbudowano według dobrze znanego cysterskiego schematu - bazylika z transeptem, prosto zamknięte prezbiterium, dwie pary kaplic bocznych otwierających się z transeptu równolegle do prezbiterium, sklepienie krzyżowo-żebrowe (nawa główna przekryta jest sklepieniem barokowym, które położono po pożarze kościoła w XVIII wieku).

Kościół zbudowany jest z cegły z elementami kamienia (co daje bardzo ciekawe efekty kolorystyczne), posiada wąskie, podłużne okna, charakterystyczne dla okresu przejściowego od romanizmu do gotyku (gotyckie okna są większe - szersze i ozdobione maswerkami). Generalnie dominują tu ostre łuki (ale dosyć przysadziste), chociaż nie brakuje też łuków półkolistych. Kościół zdobi fryz z przenikających się arkadek. Fasada została przebudowana w okresie baroku. Klasztor jest otoczony pięknym parkiem, doskonale nadającym się na spacery.

Wewnątrz uwagę zwracają przepiękne filary wiązkowe łączące cegłę z kamieniem, utrzymany w tej samej stylistyce uskokowy portal prowadzący na krużganki, prezbiterium ozdobione gotyckim poliptykiem i gotyckim krucyfiksem oraz kaplice boczne znajdujące się po lewej stronie prezbiterium. Nawa główna, jak już pisaliśmy, przekryta jest barokowym sklepieniem i pokryta barokowymi polichromiami. Nawy boczne zachowały oryginalne sklepienia krzyżowo-żebrowe. Transept i prezbiterium pokryte są tu freskami Stanisława Samostrzelnika - szesnastowiecznego malarza-zakonnika z Mogiły, jednego z najwybitniejszych polskich malarzy renesansowych.

Wspomniane kaplice boczne chyba najlepiej z całego kościoła oddają jego pierwotnie późnoromański charakter. Przekryte są sklepieniem krzyżowo-żebrowym wspartym na romańskich służkach. W jednej odnajdujemy trójlistną wnękę służącą do przechowywania ksiąg i naczyń mszalnych. Nietynkowane, ceglane ściany dają wrażenie niezwykłej surowości.

Całość wnętrza - mimo barokowego charakteru nawy głównej - tchnie cysterską prostotą i elegancją. Podobne wrażenie odnosi się na (już ewidentnie gotyckich) krużgankach. Odnaleźć można tu bardzo ciekawe, średniowieczne płyty nagrobne.

Mogiła to miejsce niezwykle urokliwe. Z dala od hałaśliwego i pełnego niezmordowanie cykających zdjęcia turystów, wycieczek szkolnych i sprzedawców pamiątek, mimo sąsiedztwa socrealistycznego koszmarku Nowej Huty, można tutaj odnaleźć trochę spokoju. I przepiękną architekturę!

Galeria: 

Kraków Salwator - kościół najśw. Salwatora, fragmenty z XI w.

Kościół Najświętszego Salwatora to jeden z najstarszych (bo konsekrowany w 1145 roku!) kościołów Krakowa i - chyba najlepiej zachowane (oprócz krypty św. Leonarda na Wawelu, oczywiście) wnętrze romańskie w tym mieście. Szkoda, ze ten niezwykły zabytek jest tak słabo dostępny.

Kościół ten zwiedzaliśmy w trzech podejściach - najpierw pocałowaliśmy kłódkę ogrodzenia - cóż, dzień powszedni. W najbliższą niedzielę msza odprawiana była w sąsiednim, drewnianym kościółku św. Małgorzaty (wart odnotowania. Ta barokowa kaplica wpisana jest w małopolski Szlak Architektury Drewnianej) i znów się nam nie udało. Za trzecim razem - wreszcie! Warto było czekać!

Świątynia ta konsekrowana była w 1148 roku, a jej dzieje były niezwykle burzliwe, dlatego w jej dzisiejszym kształcie trudno rozpoznać jej pierwotny wygląd. Kościół ten wiązany jest tradycyjnie z osobą św. Wojciecha (podobnie jak inny krakowski kościółek), znajduje się tutaj ambona, z której miałby on jakoby wygłaszać kazania. Dla porządku dodamy, że rzeczona ambona pochodzi z XVII wieku.

Na podstawie badań pani Teresy Radwańskiej z Muzeum Archeologicznego w Krakowie wyróżnia się dwie istotne fazy romańskie tego kościoła. Pierwszy kościół był budowlą trzynawową, trójprzęsłową, z prezbiterium zamkniętym apsydą i czymś w rodzaju transeptu zamkniętego od wschodu dwiema małymi apsydkami po bokach prezbiterium. W następnej fazie romańskiej rozbudowano chór (prezbiterium), przedłużono go nieznacznie, zamknięto prostą ścianą i dodano dwie kaplice po bokach, które otwierały się do przestrzeni prezbiterium arkadami.

Dzisiejszy kościół jest dużo mniejszy, niż kiedyś. Jego korpus kończy się na wysokości pierwszego przęsła, brakuje również jednej (południowej) kaplicy bocznej. Swój obecny (dosyć eklektyczny) kształt przyjął po odbudowie po potopie szwedzkim. Najlepiej z całej świątyni zachowało się prezbiterium. Daje się tutaj rozpoznać mur z kostki kamiennej uzupełnianej ciosami, na ścianie wschodniej szczególnie dobrze widać podniesienie szczytów. Reszta kościoła nosi ślady różnych stylów - od gotyku po barok - i trudno doszukać się w nim elementów romańskich. Wewnątrz - to samo. Korpus kościoła tworzy dziwaczne połączenie gotyckich okien i barokowego wystroju. Jeśli dodamy do tego kontrast, jaki wnosi widok romańskiego prezbiterium - otrzymamy mieszankę wybuchową. Prezbiterium nie zachowało oryginalnego sklepienia, ponadto w arkady (w przypadku ściany południowej - ślepe arkady) między przestrzenią chóru a kaplicami wstawiono barokowe rzeźby, ale i tak sprawia niezwykłe wrażenie.

W prezbiterium znajduje się też odkryta, kamienna, romańska mensa ołtarzowa. Nietynkowane ściany i wyblakłe, średniowieczne malowidła tworzą niezwykły klimat tego miejsca.

Na wschodniej ścianie zamykającej prezbiterium, wokół romańskiego rozglifionego okienka wyraźnie widać ślady wcześniejszego, znacznie większego. Najprawdopodobniej przy przebudowie kościoła zdecydowano o zmniejszeniu tego okna, by podnieść walory obronne budynku.

W nawie znajduje się też XVII-wieczny obraz przedstawiający grajka klęczącego przed ukrzyżowanym Chrystusem, co wiąże się z miejscową legendą. Otóż w kościele tym znajdował się kiedyś krucyfiks, przysłany z Moraw pierwszemu chrześcijańskiemu księciu polskiemu (dzisiaj znajduje się on w Sirolo koło Loreto we Włoszech). Modlił się kiedyś do niego ubogi grajek i Chrystus spuścił mu z nogi trzewik z bogato zdobionej szaty, w którą ustrojony był krucyfiks.

Kościół Najświętszego Salwatora otoczony jest malowniczym cmentarzem, na którym znajdują się zabytkowe nagrobki.

Galeria: 

Kraków Salwator - relikty kościoła s. Norbertanek z XIII w.

Zwierzyniec to jedno z ulubionych miejsc spacerowych krakowian. Tam gdzie ulica św. Bronisławy zaczyna wspinać się w stronę Kopca Kościuszki, stoi romański kościół najśw. Salwatora. Zaś poniżej niego, u ujścia rzeczki Rudawy do Wisły, ulokował się klasztor sióstr Norbertanek - Panien Zwierzynieckich. Od ul. Kościuszki oglądamy jego północną ścianę - gdzie nawarstwiła się cała masa stylów i epok. Najstarsze jego fragmenty pamiętają czasy najazdu tatarskiego z 1241 roku.

W miejscu dzisiejszej świątyni stał murowany z cegły, jednonawowy kościół z prostokątnym, zamkniętym najprawdopodobniej prosto prezbiterium. Stanął tu zapewne w miejscu wcześniejszego, kamiennego kościoła - tutejsza okolica była jedną z najważniejszych osad podkrakowskich. Ceglany kościół konwentualny ufundował według Długosza komes Jaksa w 1162 roku.

Z romańskiej świątyni nie zostało wiele. Partie murów zachowały się aż do wysokości pierwotnego gzymsu. Ale podniesienie budowli, dobudowa wieży i XVII-wiecznych przybudówek oraz wbudowanie w zachodnią część nawy oratorium, zatarły zupełnie pierwotny kształt kościoła. Można się domyślać jego piękna po reliktach. Otóż na zewnątrz zachował się fragment fryzu z przecinających się arkadek. Pozwala on wyobrazić sobie pierwotną wysokość ścian. Pod nim partie ceglane, poprzebijane późniejszymi oknami i częściowo zakryte.

Prawdziwa niespodzianka czeka jednak w północnej kruchcie, przez którą wchodzi się do środka. Zachował się tu romański kamienny portal, którego ponad połowa wysokości znajduje się poniżej poziomu posadzki. Jego ościeża pozbawione są jednej pary kolumn i dwóch archiwolt. Jak donosi prof. Świechowski, pod podłogą kruchty zachowały się dolne partie kolumienek z bazami. Portal jest zapewne nieco nowszy od ceglanego kościoła. Powstał zapewne około 1250 roku (ma wczesnogotyckie głowice).

Drugi portal - prosty, wykończony ciosami piaskowca i obramowany cegłą - znajduje się w relikcie ściany od strony południowej, gdzie dziś jednak znajdują się krużganki klasztoru, objęte klauzurą. Nam wejść się nie udało, udało się za to Karolowi, który podzielił się z nami swoimi zdjęciami (zobacz w galerii poniżej). Dzięki!

W 1241 roku cały Zwierzyniec, wraz z klasztorem spalili Tatarzy. Z najazdem i złupieniem klasztoru wiążą się legendy. Otóż mniszki uciekające pod przywództwem swej ksieni, bł. Bronisławy, miały się schronić w pobliskiej kotlinie, wśród wapiennych skał u podnóża wzgórza Sowiniec (część Lasku Wolskiego). Ukryły się w małej kapliczce i tu osaczyli je najeźdźcy. Wówczas uklękły do modlitwy i... wraz z kapliczką zapadły się pod ziemię, unikając - jak to eufemistycznie ujmują kronikarze - pohańbienia. Miejsce to po dzień dzisiejszy nazywa się Panieńskimi Skałami. Ponoć człowiek bez grzechu, gdy przytknie oko do skalnej szczeliny, może zobaczyć uśpione mniszki.

Cóż, nam się nie udało. Za to zupełnie nieoczekiwanie obejrzeliśmy portal. Wiedzieliśmy, że tu jest, ale spodziewaliśmy się go od strony krużganków, gdy tymczasem czekał u wejścia, jak na dłoni.

Na Zwierzyniec warto wracać. Na przykład w Noc Świętojańską, gdy zrzucony przez Tatarów w nurt Wisły klasztorny dzwon, wynurza się raz do roku, z bardzo historycznym wydźwiękiem...

Galeria: