Słowacja

Przyzwyczailiśmy się myśleć o Słowacji jako o kraju gorących źródeł, stoków narciarskich, do niedawna jeszcze tanich alkoholi i uroczego języka, który w naszych uszach może brzmieć zabawnie. Ale - okazuje się - wśród gór i pagórków Słowacji znaleźć można niezwykle ciekawe, romańskie zabytki, zagubione po wioseczkach, ukryte w cieniu ich młodszych, gotyckich braci. Śladem tych niepozornych z pozoru budynków ruszyliśmy ochoczo i przekonaliśmy się, że Słowacja to kraj przyjazny romańskim poszukiwaniom. Słowacja nas zaskoczyła. I może nas jeszcze nie raz zaskoczyć...

Banská Bystrica - relikty romańskie w kościele Najświętszej Marii Panny

Pierwsze wzmianki o Bańskiej Bystrzycy pochodzą z XIII wieku, z tego okresu pochodzi też zabytek, z którego jednak wiele nie zostało jeśli chodzi o romańskie pozostałości. Kościół pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny - dziś zasadniczo gotycki - był początkowo małym, salowym kościółkiem z prezbiterium zamkniętym apsydą, z wieżą zachodnią i emporą w wieży. Liczne gotyckie przebudowy (a w zasadzie rozbudowy, które przekształciły kościółek NMP w całkiem sporą świątynię) dokładnie zatarły jej pierwotny, romański kształt. Dziś obserwować możemy jednie dwa poziomy biforiów zdobiące znacznie podwyższoną wieżę. I to niestety tyle.

Ruszamy zatem z Bańskiej Bystrzycy, choć miło się siedzi w ogródku, pod parasolem i ze szklaneczką czegoś zimnego, na poszukiwanie czegoś lepiej zachowanego. Szukać nie trzeba daleko - po drodze na Węgry - Ilija, z pięknie zdobionym portalem i romańskimi freskami.

Galeria: 

Batizovce - Kościół z XIII w.

Jadąc z Popradu drogą na Liptovsky Miklas odbijamy w prawo w miejscowości Svit i znajdujemy się w niewielkich i sennych Batizovcach, u podnóża Tatr. Trafiamy tu na jeden z bardzo typowych dla tego regionu kościołów późnoromańskich (niektórzy pewnie kłóciliby się, że są wczesnogotyckie, ale my wiemy swoje). W 1767 r. przebudowany w stylu barokowym, a wcześniej modyfikowany na modłę gotycką, powstał w XIII w., wzniesiony w stylu romańskim. Składa się, jak większość jemu podobnych z płasko zamkniętego prezbiterium, nawy i wieży.

Zewnętrze nie sugeruje z pozoru jego romańskości, oprócz zachowanego dobrze, acz zamurowanego portalu, który prowadził do nawy od strony południowej (dziś wchodzi się przez kruchtę wieżową). Kolumienki portalu łączy motyw liści, a łączy je pojedynczy, masywny wałek archiwolty. W prosty tympanon wpisany jest trójliścienny relief.

Na zewnątrz zwraca też uwagę odsłonięty spod barokowych tynków i umieszczony dość wysoko fresk przedstawiający Ukrzyżowanego z adorującymi go Marią i św. Janem, a grupę otacza spora liczba postaci i symboli (jak ręka z ognistym mieczem oraz swojsko wyglądająca kaczka). Dynamiczna postać Chrystusa nawiązuje raczej do gotyku, zatem całkiem amatorsko pozwolimy sobie zaliczyć fresk do stylu przejściowego. Budzi on z pewnością skojarzenia z kościołem w miejscowości Żehra

Wewnątrz niepodzielnie króluje barok, za to w prezbiterium oglądamy przepiękne i klasyczne sklepienie krzyżowo-żebrowe o profilu przysadzistego ostrołuku - forma jakże typowa dla okresu przejściowego. Ściany i sklepienie prezbiterium pokrywają późnoromańskie freski - na ścianie północnej widnieje scena wskrzeszenia (pośrodku widoczny jest Chrystus).

Batizovców nie można ominąć goszcząc w słowackich Tatrach. Kolejną ciekawostką tego kościoła jest prawdopodobnie najstarszy na Spiszu dzwon, odlany w XIV w. w Spiskiej Nowej Wsi. Dodajmy jeszcze, że w pobliskim Popradzie na rynku można zjeść wyborną zupę czosnkową.

Galeria: 

Bijacovce - kościoł z połowy XIII w.

By trafić do Bijacovców wystarczy za Levocą, kierując się na Presov, na wysokości Spiskiego Zamku skręcić w lewo. Warto, bo widok na Hrad roztacza się stamtąd przepiękny. Na miejscu, na wzgórzu odnajdujemy wczesnogotycki kościół (zbudowany w XIII w., zapewne pierwotnie w stylu przejściowym romańsko-gotyckim), a obok niego romańską rotundę. Tyle, że... całkowicie zatynkowaną na biało i przykrytą dzwoniastym, gontowym daszkiem z barokową sygnaturką. Do rotundy prowadzi prościutki portal, ale wewnątrz znajdziemy również tylko tynk. My zaglądaliśmy przez okna (przeprute w baroku, nawet na rozglifienia nie ma co liczyć). Miejsce ciekawe i malownicze bardzo, ale romańskie walory znajdą tu tylko fanatycy.

Galeria: 

Chrast' nad Hornadom - kościół Najświętszej Trójcy (relikty tetrakonchosu)

Żeby tu dojechać samochodem, trzeba trochę pokombinować - najlepiej wyruszyć ze Spiskiej Nowej Wsi w kierunku Krompachów, a następnie w Spisskym Hrusovie odbić w prawo na drogę wymagającą cierpliwych resorów. Jest też linia kolejowa, pociągiem może okazać się nawet łatwiej. A warto ze wszech miar.

Znajdujemy tutaj najstarszy kościół romański (a więc i najstarszy w ogóle) na Słowacji. Niezwykły także w formie - wieża z lekko ostrołukowymi biforiami znajduje się nad prezbiterium o trzech apsydach, dziś tworzących w rzucie przyziemia trójliść. Prawdopodobnie pierwotnie miał on kształt rotundy o czterech apsydach, tzw. tetrakonchosu. Aż żal dodawać, że wszystko zatynkowane jest na żółto.

Wprawdzie dodano tu owalne barokowe okienka, ale na ścianie jednej z apsyd widnieje też rozglifione okno romańskie.

W najbliższym otoczeniu kościoła odnajdujemy tajemniczą, przełamaną płytę z wizerunkiem krzyża o zaokrąglonych końcach ramion i rozwidlonego u dołu. Źródła donoszą, że kamień pochodzi jeszcze z czasów Księstwa Wielkomorawskiego, a więc z VII wieku!

Chrast' jest miejscem bardzo malowniczym, leży nad rzeką Hornad, bardzo tu spokojną, gdy porównać ją z jej górnym biegiem w nieodległym Słowackim Raju.

Galeria: 

Hrabušice - kościoł z XIII wieku z romańskim portalem

Hrabušice odnajdujemy u stóp północno-zachodniej części Słowackiego Raju. To dobra baza wypadowa w to malownicze miejsce, niedaleko stąd do szlaków na przełom Hornadu. Jest tu też natomiast XIII-wieczny, pierwotnie romański kościół (przebudowany na modłę gotycką w XV wieku).

Zbudowany w formie bardzo charakterystycznej dla regionu (prezbiterium-nawa-wieża; dziś prezbiterium jest klasycznie gotyckie). Na południowej ścianie nawy znajduje się pięknie zachowany i zakonserwowany, acz zamurowany portal uskokowy o pojedynczej parze kolumn z gładkimi kapitelami, przechodzącymi w masywny wałek archiwolty. W tympanonie zachował się przepiękny, barwny fresk. Przedstawia on scenę ukrzyżowania, Chrystusa adoruje Matka Boska i św. Jan oraz inni święci, u stóp samego krzyża znajduje się zaś czaszka (Golgota to wszelako "Wzgórze czaszki").

Na wieży widnieją dwa poziomy biforiów. Górny poziom to klasyczne romańskie okienka przedzielone kolumienką z kapitelem zdobionym guzami. W dolnych biforiach kolumienka rozwija się w maswerki - co nawiązuje już do gotyku. Na wieżę zdołaliśmy wejść (po prostu drzwi były otwarte) - to jednak wyprawa dla niebojących się filigranowych drewnianych schodków, demonicznej konstrukcji uruchamiającej dzwony i ptasiej grypy (gnieżdżą się tam chyba wszystkie gołębie ze Spiszu). Pod okapem dachu wieży widać natomiast zatynkowany fryz arkadkowy.

Do Hrabušic warto wpaść dla samego portalu kościoła. A miłośnicy gotyku znajdą tu również skrzydłowy ołtarz świętych Wawrzyńca i Szczepana, wykonany w XVI w. w pracowni słynnego Mistrza Pawła z Lewoczy - kolegi Wita Stwosza, zresztą - naszym skromnym zdaniem - zdolniejszego. A potem koniecznie na szlaki Słowackiego Raju!

Galeria: 

Ilija - kościoł pw. św. Idziego z XIII wieku

Zanim trafiliśmy do wioski Ilija, zgubiliśmy się kilka razy. Jeżdżąc w kółko w tę i z powrotem po drodze nr 525 z Bańskiej Szczawnicy (dobra rada - przed stacją benzynową skręcić w wieś Sitnianska) i szukając zjazdu na kręte, górskie dróżki, omal nie zrezygnowaliśmy z szukania kościółka pod wezwaniem św. Idziego. I to byłby dopiero błąd!

Kręta dróżka nienajlepszej jakości, ale za to jakże urokliwa, prowadzi nas ku podnóżu wzgórza cmentarnego, na szczycie którego odnajdujemy maleńki, romański kościółek. Kościółek z zewnątrz nie prezentuje się okazale - przebite w baroku okna, w wydłubanym barbarzyńsko tynku wołają o pomstę do nieba kable schodzące się do skrzynki wmurowanej beztrosko na samym środku apsydy. Całość bielona, ale wapno odchodzi płatami. Ze wzgórza roztacza się piękny widok na okoliczne pagórki, jest bardzo cicho i bardzo spokojnie.

Kościołem opiekuje się pani Jozefina Pecnikowa (numer domu 9) i u niej należy pytać o klucze. Warto, bo to co najciekawsze w Ilija, to wnętrze.

Pochodzenie kościółka historycy datują na 1254 rok i wiążą z zakonem benedyktynów, archeolodzy odkryli tutaj ponadto fundamenty jeszcze jednej budowli - może klasztoru? W trakcie swojej historii kościółek był przebudowywany, między innymi w dobie baroku, kiedy to dobudowano do kościółka wieżę i zakrystię, przebito okna.

Wieża kryje najcenniejszy skarb kościółka w llija - bogato zdobiony, uskokowy portal z misterną kamieniarką. Portal zdobią trzy pary kolumn odsuniętych od siebie prostokątnymi filarkami. Całość spina masywna archiwolta, na której wałkach podziwiać można pozostałości dekoracji malarskiej. Zwraca uwagę misternie pleciony wałek środkowy - drugi od wewnątrz. Nie zachowały się wszystkie kolumny portalu, ale z tego, co pozostało można wysnuć wniosek, że odcinały się czerwonym kolorem kamienia od piaskowcowych filarków. Archiwoltę wypełnia gładki tympanon o trójlistnym wykroju. Uwagę zwraca kamieniarka kapiteli - po prawej stronie kolumienki mają kształt liściastych kielichów, z guzełkami przypominającymi muszelki. Lewa strona jest bardziej frapująca - tutaj odnajdujemy motywy zwierzęce w postaci dziwnych - dwuciałych a jednogłowych stworzeń (walczących gryfów, smoków?) - maszkaronów. Czyżby północna strona portalu oddawała znaną romańską dychotomię stron świata - dobrego, jasnego południa i mrocznej, tajemniczej północy, domeny demonów, potworów i diabłów? Bazy kolumienek są tak zniszczone, że nie sposób odgadnąć ich pierwotnego kształtu. Całość - tak misterna i bogata, że aż zadziwiająca w tak malutkim, zagubionym wśród wzgórz kościółku - robi piorunujące wrażenie.

Ale to nie koniec atrakcji, jakie ma dla nas Ilija. Oto bowiem wnętrze. Kształt wnętrza (nie licząc poprzebijanych okien i wystroju będącego rajdem przez wszystkie epoki) zachował się doskonale - mała nawa, ściana tęczowa, apsyda. Na ścianie północnej, wypreparowany spod tynku - fragment fresku przedstawiającego ledwo widoczną twarz - Chrystusa? Fresk ujęty jest z góry i dołu namalowanym, czarno-zielonym "fryzem ząbkowym" u dołu - geometrycznym w góry.

Ale to wciąż nie koniec - łuk tęczowy zdobią bowiem ujęte w okrągłe medaliony przedstawienia świętych. Puste miejsca między czerwono obwiedzionymi medalionami wypełniają motywy roślinne - zielone liście. Fresk jest znakomicie zachowany i bardzo ładnie wyeksponowany.

Kościółek w Ilija, tak malutki, z pozoru niepozorny, to więc nie lada cacko dla miłośników architektury romańskiej. I nie tylko, bo ze względu na jego niepodważalną wartość, został wpisany na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO. Dla zwiedzających romańską Słowację - przystanek obowiązkowy.

Galeria: 

Rimavske Janovce - pobenedyktyński kościoł p.w. Jana Chrzciciela z XIII w.

Z Polski to kawał drogi, ale wyprawa to niezwykła i malownicza. Przedzieramy się przez Wołowskie Wierchy, zostawiając Słowacki Raj z jednej, a Rudawy Słowackie z drugiej strony. Następnie przez Gemer, na południe, ku granicy węgierskiej. To tereny, które Węgrzy zwykli uważać za swoje. Z Rimavskej Soboty jedziemy jeszcze dziesięć kilometrów na południe drogą 531, by znaleźć się w Rimavskich Janowcach.

Znajdujemy tu niezwykły zabytek - XII-wieczny, klasycznie romański, pobenedyktyński kościół, który z zewnątrz nie zmienił się wcale. Ma nawet romańską sygnaturkę. Jakaż odmiana po zbarokizowanych inwalidach polskiego romanizmu. Uszkodzony w XVI w. został odnowiony w 1751, a następnie w 1832 r. Najpoważniejszych szkód doznał w 1857 r., kiedy spłonął przyległy doń klasztor. Kościół odnowiono niedługo później, w latach 1875-76.

Był kościołem klasztornym benedyktynów, o jednej pokaźnej nawie krytej stropem, prezbiterium szerokim jak nawa, zakończonym apsydą i ciekawym rozwiązaniu części zachodniej: kościół rozszerza się tam, tworząc rodzaj pseudo-dwuwieżowej fasady. Samych wież jednak nie ma.

Zbudowany z szarego ciosu kościół jest zdobny w przepiękne dekoracje kamieniarskie. Pod okapem dachu na całej długości nawy oraz apsydy znajduje się fryz arkadkowy, a powyżej niego - ząbkowy. Szczyt wschodni ponad apsydą zdobiony jest również arkadkami, pod którymi znajdują się małe okienka, a wszystko wieńczy fryz diamentowy. Ściana apsydy podzielona jest zaś lizenami. W szczycie ściany zachodniej znajdują się trzy wąskie i podłużne okna, nad nimi - arkadki, całość zaś również i tu zamyka fryz diamentowy.

Wszystkie okna są tu oryginalne. W korpusie kościoła i apsydzie - rozglifione, w pseudo-wieżach prostokątne, bardzo wąskie, obronne. Nad portalem zachodnim znajduje się zaś okrągłe okno - oculus. Co ciekawe, okien nie znajdziemy po północnej stronie korpusu nawy. Tutaj bowiem znajdował się zniszczony w XIX w. pożogą klasztor. Jego osmalony kształt cały czas widoczny jest na tej ścianie.

Od zachodu do wnętrza prowadzi uskokowy portal - prosty, bez kolumienek. Zdobią go dwa wałki w uskokach oraz gładki tympanon z wizerunkiem Baranka Bożego. Ślad po drugim, zamurowanym portalu, znajdujemy na ścianie południowej.

Kto chce obejrzeć wnętrze, musi odnaleźć panią Annę Fačkovą, w domu nr 56 (tel. 047 56 77 301). Uwaga, bo we wsi zmieniała się numeracja, domy zresztą numerowane są chyba według kierunków wiatru. Zachował się w kościele romański układ wnętrza, na półściankach oddzielających prezbiterium od nawy odnajdziemy dwie wnęki. Całe wnętrze pokryte jest neogotyckimi, XIX-wiecznymi freskami. Ładnie odrestaurowany jest kasetonowy strop.

Rimavske Janovce, mimo że leżą z daleka od miejsc popularnych wśród polskich turystów, to jednak ze wszech miar warte są zobaczenia. Ostrzegamy tylko, że w Gemerze, inaczej niż na Spiszu, o jakichkolwiek udogodnieniach dla turystów nie ma co marzyć. Hranulki albo wyprażany syr dostaniemy co najwyżej w Rimavskej Sobocie, w mniejszych wsiach trudno liczyć nawet na potraviny. Polecamy więc zabrać kanapki i dotrzeć tam koniecznie!

Tym bardziej, że z powrotem wracać można przez Sivetice. Ale to już inna historia...

Galeria: 

Rákoš - kościoł z XIII wieku

Dość trudno tu trafić - trzeba w Jelšavie odnaleźć drogę nr 526 i krętą trasą przez wyżyny Gemeru kierować się na Hnuštę. Rákoš znajdziemy po ok. 30 km - zaraz po wjeździe do miejscowości trzeba odbić po prawej stronie na kierującą się w górę niepozorną dróżkę - zanim na to wpadliśmy, objechaliśmy Rákoš dwa razy. A wszystko w strugach ulewnego deszczu.

Kiedy się z tym już uporamy, trafimy na wzgórzu na niepozorny późnoromański kościółek z 2 połowy XIII wieku. Jest dziś w opłakanym stanie, acz trwają przy nim jakieś prace konserwatorskie. Jest to jednonawowy kościółek bez wieży, z prezbiterium zamkniętym apsydą. Na ścianach nawy znajdują się podłużne, lekko rozglifione i półkoliście zamknięte okna (jedno ewidentnie rekonstruowane, widać obok niego ślady po dużym, przebitym później). Takie samo okno znajduje się też na ścianie apsydy. Do wnętrza prowadzi od południa niewielki, ostrołukowy portali bez ozdób. Brzydkie ślady na ścianach wokół niego każą nam się zastanowić, czy nie było tam ongiś kruchty.

Zbudowany z ciosu kościół pokryty jest zniszczonym tynkiem, na południowej ścianie zachowały się resztki czerwonego fresku przedstawiającego Chrystusa (?). Więcej fresków - jak twierdzi przewodnik Pascala, znajduje się wewnątrz - tego jednak nie dane nam było sprawdzić osobiście. Wieś wydawała się wymarła a rzęsisty deszcz nie zachęcał do poszukiwań kościelnego.

Trochę smutno nam było, gdy wyjeżdżaliśmy z Rákošy - to ze względu na opłakany stan kościółka znajdującego się zupełnie z dala od tras turystycznych. Mamy nadzieję, że nie rozsypie się całkiem.

Galeria: 

Spišsky Hrad - romański pałac i donżon z XIII w.

Wystarczy z Popradu kierować się na Prešov. Kilkanaście kilometrów za Levočą zobaczymy niezwykły widok. Nad sennym miasteczkiem Spišské Podhradie góruje monumentalne zamczysko - najrozleglejsze w tej części Europy. Ruiny rozciągają się na 4 hektarach wzgórza o wysokości 600 m. npm. Mieszkali tu już Celtowie. Pierwsze wzmianki o zamku pojawiają się w XII w. Ponoć podczas najazdu tatarskiego w 1241 r. tu właśnie chronili się mieszkańcy Spiszu.

Zamek spiski to przekrój historii architektury od XII do XVII wieku. Interesujące nas, a więc pochodzące z czasów romańskich zabytki, odnajdujemy na górnym zamku. To przede wszystkim ogromny, zawieszony nad przepaścią pałac. Ruiny noszą ślady wielu późniejszych przebudów, co doskonale widać po ilości i różnorodności okien. Są wśród nich też dwa biforia, jedno proste, drugie z kolumienką o kapitelu zdobionym guzłami, podobnie jak w pobliskiej Spišskiej Kapitule. Kolejnym zabytkiem z czasów romańskich na górnym zamku jest tzw. donżon czyli wieża mieszkalno-obronna, o okrągłej podstawie i lekko zwężającym się ku górze kształcie. W ramach zwiedzania można wspiąć się na sam szczyt - widok niezapomniany. Tym bardziej, że wrażenie robią już same schody umieszczone w grubości muru. Z XIII wieku pochodzą także fortyfikacje górnego zamku. Dodajmy jeszcze, że pierwszy donżon na Spiskim Zamku znajdował się niżej - zarys jego przyziemia można oglądać na podzamczu. Było to w czasach, gdy cały zamek składał się w zasadzie z tej wieży mieszkalnej (zobacz rycina obok).

Bardzo przyjemne wrażenie robi to, jak zamek został zagospodarowany. Wzniesiono tu repliki średniowiecznej zabudowy drewnianej, która w sezonie służy za stragany, przy których można nawet postrzelać z łuku. Idealne miejsce do przyjazdu z dziećmi, a i dorośli miłośnicy architektury na pewno nie będą się nudzić. Zwłaszcza, że w pobliżu jest Spišská Kapitula oraz Żehra. Wszystkie te zabytki wraz z zamkiem, figurują wspólnie na liście Dziedzictwa Światowego UNESCO.

Warto zobaczyć też: www.slovakheritage.org

Galeria: 

Spišská Kapitula - katedra św. Marcina

Trafić tu nietrudno, bo mówimy o jednym z najchętniej odwiedzanych miejsc na Słowacji. U stóp Spiskiego Zamku leży miasteczko Spišské Podhradie. Wystarczy z Popradu kierować się na Prešov, minąć Levočę (a najlepiej zatrzymać się tu w katedrze św. Jakuba i zobaczyć gotyckie rzeźbiarstwo Mistrza Pawła) i niebawem odbić w prawo. Po przeciwległej niż zamek stronie miasteczka piętrzy się drugie wzgórze - nazwane imieniem św. Marcina, a na nim Spišska Kapitula - siedziba biskupa spiskiego, zwana "Słowackim Watykanem".

To urokliwy zespół urbanistyczny, miasteczko kościelne otoczone XIV- wiecznymi murami. Jest tu seminarium i malownicze uliczki z widokiem na Spissky Hrad, ale przede wszystkim potężna katedra św. Marcina. Dziś gotycka, ale jej dwuwieżowa fasada zachodnia zachowała romański kształt z XIII wieku. Oglądamy tu dwa poziomy biforiów o głowicach kolumienek zdobionych guzłami. Przestrzenie ścian wieży dzielone są lizenami i fryzami arkadkowymi (o nieco wyostrzonych łukach arkadek). U dołu, osadzony w zdobionej arkadkami wimperdze, znajduje się piękny uskokowy portal, gdzie głowice kolumienek łączą się w zygzak dekorowany guzłami - takimi samymi jak w biforiach i - dodajmy - jak w biforium na Zamku Spiskim.

Romański jest również drugi portal, północny - dzisiaj ukryty w kruchcie. Jest węższy, mieści jednoskrzydłowe drzwi, ale ma podobną dekorację. Niestety, nie pozwolono nam go sfotografować. Żeby fotografować wnętrza kościołów na Słowacji, trzeba mieć zgodę biskupa, a najlepiej samego Papieża... Nie mamy pojęcia, co takiego do ukrycia mają słowackie Kościoły. Najpewniej monopol na pocztówki.

Romański charakter ma kruchta wieżowa, gdzie zachowały się masywne sklepienia krzyżowo-żebrowe i filary wiązkowe. Nawa kościoła była podwyższona, warto zwrócić uwagę na filary - mniej więcej dwóch trzecich wysokości zachowały się pierwotne ich głowice, ujawniając oryginalną wysokość nawy. Romańska jest także rzeźba z 2 połowy XIII w., którą zobaczymy zaraz po wejściu przez północny portal - sfotografowana przez nas z narażeniem się na słowacką anatemę - to Leo Albus, Biały Lew o ujmująco błogim uśmiechu. Kościół był wielokrotnie przebudowywany, znajdujemy tu więc wszelkie możliwe style. Warto dodać, że był on regotycyzowany - w 1873-89 usunięto zeń barokowe dodatki. Podobnie stało się we wnętrzu, które dziś mieści kolekcję pięknych, filigranowych gotyckich ołtarzy.

Pięknie tu i spokojnie, Słowacki Watykan to miejsce, gdzie znakomicie się odpoczywa. Odwiedzając Spiski Zamek, trzeba tu koniecznie zajrzeć.

Kapituła Spiska figuruje na liście Dziedzictwa Światowego UNESCO.

Galeria: 

Spišská Stara Ves - romańskie płaskorzeźby z XII w.

Spišská Stará Ves znajduje się zaraz za przejściem granicznym w Niedzicy. W tej sennej miejscowości, oprócz masowo odwiedzanych przez Polaków potravin, odnajdujemy kościółek, przy którego bocznym wejściu wmurowano wtórnie romańskie płaskorzeźby. To przedsmak tego, co wielbiciela romańszczyzny czeka na Spiszu.

W okrągłych polach znajdują się dwie tajemnicze twarze. Płaskorzeźba po prawej stronie przedstawia brodatą postać z - być może - tonsurą zakonną. Zagadkowe są motywy roślinne, które ją okalają. Postać po lewej, nieco gorzej zachowana, otacza nimb z promieniami - tak przedstawiano Chrystusa, wszelako nasza postać mogłaby być Duchem Świętym - domyślamy się tak po promieniach skierowanych w dół.

Jeśli jednak ktoś z Państwa zna znaczenie tych płaskorzeźb, będziemy zobowiązani :) Tymczasem zachęcamy do odwiedzenia Starej Wsi Spiskiej w drodze na Spisz, albo przynajmniej podczas wypadu na narty w te rejony.

Galeria: 

Spišský Stvrtok - kościół św. Władysława z XIII w.

Miejscowość o prawie niemożliwej do wymówienia nazwie leży tam, gdzie rozwidla się droga z Popradu na Levocę i Nową Wieś Spiską. Stamtąd też prowadzą trasy dojazdowe pod Słowacki Raj. A w samej miejscowości leży kościół św. Władysława. Doskonale widać go jeszcze z trasy, a zwraca uwagę niezwykłą dobudowaną doń gotycką kaplicą. Romańskie są tutaj okna wieży - świadczą o tym, że powstał jeszcze przed najazdem tatarskim na Spisz. Reszta kościoła to już wczesny gotyk, wieżę wzniesiono w stylu przejściowym.

Wieża ma dwa poziomy biforiów. W każdym z nich znajduje się kolumienka o ozdobnym kapitelu, dekorowanym guzłami. Wieżę wieńczy typowy dla słowackiego gotyku hełm w kształcie iglicy z bocznymi iglicami, podobny do tego z gotyckiej katedry w Bardejovie. Nadaje on całości sympatyczny, rustykalny charakter.

Nie sposób natomiast nie wspomnieć o niezwykłej gotyckiej Kaplicy Zapolskich. Powstała w 1473 r. i uznawana jest za najpiękniejszą kaplicę gotycką Słowacji. Z zewnątrz wygląda, jakby ktoś wyciął segment francuskiej katedry i porzucił go na Spiszu, obok małego słowackiego kościółka.

Bardzo malownicze to miejsce i choć może romańszczyzny tu nie za wiele - warto zrobić przystanek w drodze do Spiskiego Zamku.

Galeria: 

Šivetice - rotunda p.w. św. Małgorzaty z XIII w.

Z Rimavskej Soboty kierujemy się na wschód ku miasteczku Tornal'a, przed którym odbijamy na Jelšavę, na drogę 532. Przed Jelšavską Teplicą znajduje się mała wioska Šivetice. Tu kierujemy się w lewo, na gruntową drogę prowadzącą na cmentarz. Na środku cmentarza, na który wchodzimy przez zabytkową barokową bramę, stoi zabytek bezcenny, według nas Grand Prix słowackiego romanizmu (ex equo z Rimavskimi Janovcami).

Jest to wielka rotunda z XIII wieku. Zbudowana jest z drobnej cegły, jej ściany zdobią wąskie ślepe arkady wydzielone lizenami. Rotundę mogli postawić joannici, na co wskazuje wybór jako patronki św. Małgorzaty. I nietypowe zdobienia elewacji, co zakon maltański najwyraźniej lubił (por. Stara Zagość). Jest to rotunda z tzw. apsydą wewnętrzną, niewidoczną na zewnątrz, oddzieloną od części dla ludu łukiem tęczowym. W tylnej części znajdowała się pierwotnie empora.

Całe wnętrze rozświetla tylko pięć rozglifionych okien: dwa nad portalem, a trzy na przeciwległej ścianie - w prezbiterium. Do środka prowadzi portal, wokół którego wyraźne są ślady wyburzonej kruchty. Jest to portal uskokowy, bez kolumn, o archiwolcie zdobionej solidnym wałkiem. Na tympanonie znajdują się resztki fresku - na nasze oko przedstawiającego zmartwychwstanie. Drzwi do kościoła - ku naszemu bezbrzeżnemu zdumieniu - okazały się zapraszająco otwarte. Wokół nie było nikogo. Na pohybel powszechnym na Słowacji zakazom fotografowania wnętrz, rozstawiliśmy statyw (fotografując, broń Boże bez lampy błyskowej!). Spędziliśmy tam dobrą godzinę.

Bo wewnątrz odnajdujemy prawdziwe cuda. Cała rotunda pokryta jest freskami z różnych epok, natomiast na ścianie apsydy, wokół prezbiterium, odnajdujemy te najważniejsze. Pochodzą z XIII w. Dolny pas fresków przedstawia Pasję - od ostatniej wieczerzy po złożenie do grobu i zmartwychwstanie. Górny - to legenda o św. Małgorzacie Antiocheńskiej - apokryficznej dziewicy i męczennicy, która za niewyrzeczeni się chrześcijaństwa została skazana na spalenie, potem na ugotowanie - ale modlitwy uchroniły ją od śmierci. Wreszcie, zginęła przez ścięcie.

To wprost nieprawdopodobne, że tak niezwykły zabytek stoi niepilnowany, a co więcej - tak rzadko odwiedzany. Polecamy gorąco wyprawę do rotundy św. Małgorzaty. Wrażenia niezapomniane!

Galeria: 

Żehra - Kościół p.w. Ducha Św. z XIII w.

Nie wolno pominąć tego miejsca, gdy jest się na Spiszu. Drogowskazy poprowadzą tutaj ze Spiskiego Zamku. Tutejszy kościół p.w. Ducha Świętego figuruje wraz z zamkiem i Spiską Kapitułą na liście Dziedzictwa Światowego UNESCO. Słynie z bodaj najokazalszych fresków na całej Słowacji.

Kościół, jak podają źródła z 1245 r., ufundował imć hrabia Jan. Budowę ukończono w 1275 r. Jest on prostą budowlą, dokładnie jak większość spiskich świątyń złożoną z nawy, prosto zamkniętego prezbiterium i wieży z biforiami. Budowano go w stylu przejściowym, późnoromańskim i wczesnogotyckim. Wielokrotnie go następnie modernizowano - ma dziś nawet cebulasty hełm wieży, wewnątrz zaś dobudowano w nawie gotyckie sklepienie oparte na jednym filarze. Z zewnątrz oglądamy biforia wieży oraz ładne podłużne rozglifione okienko prezbiterium z trójlistnym maswerkiem.

Dziś do środka wchodzi się przez wieżę, pierwotny romański portali zabudowano kruchtą. Uskokowy portal ma kształt ostrołuku, dobrze widać na jego przykładzie styl przejściowy. Ościeże wieńczą dwie pary kapiteli z motywem roślinnym. Na gładkim tympanonie zachował się fresk przedstawiający ukrzyżowanie. Freski o motywach geometrycznych zdobią też archiwoltę.

Do wewnątrz wchodzimy, odnalazłszy opiekunkę (kustosza - jak się tu mówi) - kościoła. Adres jest na tabliczce przy prowadzących na kościelne wzgórze schodach. Pani kustosz otworzy za niewielką opłatą, ale zdjęć robić nie pozwoli, choć próbowaliśmy ją zawzięcie korumpować. Nic z tego. Dlatego, pomni na nasz manifest, bez mrugnięcia okiem umieszczamy w tej galerii cztery zdjęcia z przewodnika dostępnego na miejscu do kupienia.

Bo właśnie wnętrze jest w Żechrze najważniejsze. Cały interior pokrywają malowidła romańskie i gotyckie, zdradzające inspiracje włosko-bizantyjskie. Najstarsze są tu tzw. zacheuszki, czyli krzyżyki konsekracyjne wymalowane na ścianach (w formie krzyża wpisanego w okrąg) - to miejsca, gdzie konsekrujący świątynię kapłan namaszcza krzyżmem ściany. Z XIII wieku pochodzi również fresk z portalu. XIV-wieczne freski odnajdujemy w prezbiterium i na ścianie łuku tęczowego. Na krzyżowo-żebrowym sklepieniu prezbiterium widnieje bodaj najciekawszy: po północnej stronie widzimy postać z trzema twarzami. Oznaczać ma ono ni mniej ni więcej, lecz Trójcę Świętą. Po przeciwnej stronie widzimy Abrahama i 12 plemion Izraela.

Drobiazgowe opisanie wszystkich tych fresków wymagałoby osobnej strony internetowej, zamiast tego zachęcamy, by zobaczyć je na własne oczy. My mieliśmy mnóstwo szczęścia - gdy tam byliśmy, barokowe ołtarze zostały akurat wywiezione do konserwacji. Widzieliśmy czyste wnętrze i freski na co dzień niedostępne, bo ukryte za barokiem. Zakaz fotografowania bolał jak nigdy...

Żehra - obecność obowiązkowa!

Zobacz też: www.slovakheritage.org

Galeria: