Znojmo - rotunda św. Katarzyny z XI wieku

Morawy to kraina wszelkiej szczęśliwości, nasza mała, środkowoeuropejska Toskania, z winnicami porastającymi wapienne wzgórza, wioskami, gdzie można z kieliszkiem w ręku spacerować od piwniczki do piwniczki (uwaga - czasem trudno jest wrócić do punktu początkowego przechadzki), z pałacami szalonych arystokratów i - tak tak - zabytkami romańskimi. Znojmo - stolica jednego z morawskich okręgów winiarskich - oferuje wszystko to, co oferuje Toskania: winnice, winiarnie, pięknie położoną, zabytkową starówkę z girlandami prania i cudowną, romańską rotundę kryjącą niezwykłe freski...

Znojmo nas uwiodło i na długo wsiąkliśmy w spacerowanie jego urokliwymi uliczkami. Ale okazuje się, że ze Znojma jest niezły figlarz - kiedy my zachwycaliśmy się widokami i atmosferą, nieubłagane młyny czeskiej prohlidki odmierzały czas do zamknięcia zapisów na zwiedzanie rotundy. I kiedy podekscytowani perspektywą zobaczenia najpiękniejszych czeskich fresków stawiliśmy się w biurze obsługi turystów znojemskiego zamku, czekał na nas kubeł zimnej wody. Do rotundy wpuszcza się na raz tylko dziesięć osób ze względu na specyficzny mikroklimat, jakiego wymagają freski. Na prohlidkę trzeba się zapisać z wyprzedzeniem. Grupy odchodzą co godzinę... Tym sposobem musieliśmy zadowolić się zobaczeniem rotundy z zewnątrz,

Tradycja przypisuje zbudowanie znojemskiego zamku i rotundy nemezis naszej historii - księciu Brzetysławowi I. W XII wieku za panowania księcia Konrada II rotundę przebudowano i ozdobiono freskami oraz ofiarowano św. Katarzynie jako patronce. Rotunda początkowo służyła jako kościół parafialny, potem jako kaplica zamkowa, a jak podaje strona http://www.krajoznawcy.info.pl/ w swojej długiej historii pełniła rolę magazynu drewna, chlewu dla prosiaków, piwiarni z salą taneczną oraz warsztatu koszykarskiego. W XIX wieku rotundą zainteresowali się obrońcy zabytków i rozpoczął się żmudny proces restaurowania rotundy i fresków.

Rotunda to prosta budowla centralna bez wieży, z apsydą, zbudowana z miejscowego, nieregularnego, ciemnego kamienia. Pozbawiona jest w zasadzie dekoracji, wręcz surowa. W murze znajdujemy jedynie eleganckie, malutkie rozglifione okienka. Po zamku Przemyślidów nie ma już śladu, dzisiaj rotunda stoi na dziedzińcu miejskiego browaru, na niewielkim wzgórku. Mamy stąd świetny widok na intrygującą, dwupoziomową kaplicę św. Wacława.

Największym skarbem znojemskiej rotundy (którego jednak nie udało nam się zobaczyć) są dwunastowieczne freski, na których znajdziemy też przedstawicieli dynastii Premyślidów. Freski są w bardzo dobrym stanie (szczególnie biorąc pod uwagę losy rotundy), ale wymagają ciągłej konserwatorskiej troski. Rozczarowani, że ich nie zobaczyliśmy, zrobiliśmy zdjęcia zdjęciom fresków i prezentujemy je w albumie, żeby dać czytelnikom wyobrażenie tego, co nas ominęło.

Znojmo to przepiękne, spokojne, urokliwe miasteczko, gdzie przyjechać warto nie tylko dla rotundy i fresków, ale też dla wina, widoków i atmosfery. Morawska Toskania jest tak blisko, że aż grzechem byłoby jej nie odwiedzić!

Galeria: 

Reklama