Złotoryja - kościół p.w. NMP z XIII w.

Z czego słynie Złotoryja? Bezsprzecznie ze złota. Jego wydobycie zaczęło się tu na dobre w ok. roku 1180 - 1240. Uzyskiwano wtedy od 24 do 48 kg kruszcu rocznie, a miasto zaczęło się rozwijać. Dziś zwiedzimy w Złotoryi, rzecz jasna, kopalnię złota, muzeum złota i XV-wieczną, charakterystyczną Basztę Kowalską. My jednak pomknęliśmy prosto do złotoryjskiego kościoła, gdzie odnajdujemy późnoromańskie fragmenty.

Romańskie są tu mury prezbiterium, a przede wszystkim transept. Kościół miał być trójnawową bazyliką z transeptem i dwuwieżową fasadą zachodnią, jednak w latach 1212-1241 zrealizowano tylko partię wschodnią, z prezbiterium zamkniętym apsydą i transeptem z apsydkami na ścianie wschodniej. Resztę dokończono w XIV w., już w gotyku, zresztą i tak z wyraźnymi brakami inwestycyjnymi - od zachodu fasada ma tylko jedną wieżę (zobacz na stronie zlotoryja.pl). Apsydę prezbiterium wyburzono, gdy budowano wschodnią wieżę (na którą dziś można wspiąć się za niewielką opłatą i podziwiać widoki), z apsydami transeptu rozprawiono się niedługo później.

Południowe ramię transeptu zbudowane jest z piaskowcowych ciosów, ramię północne i prezbiterium - z cegły (dziś zatynkowanej). Szczęśliwie dla nas, zarówno od północy, jak i od południa do transeptu prowadzą portale. Ościeże południowego, o pełnym łuku archiwolty, zdobią trzy pary kolumienek. Północny, lekko ostrołukowy (przez co zwany niekiedy wczesnogotyckim, co jest nieporozumieniem), wybija się z płaszczyzny północnej fasady transeptu i zwieńczony jest trójkątnym szczytem. Cztery pary kolumienek zdobiących ościeże zwieńczone są kapitelami z roślinnym ornamentem łączącym je w całość. Nad nim zachowała się przepiękna rozeta (choć maswerk wmurowano tu wtórnie). Północna fasada jest zatynkowana, ale tym większe wrażenie robi kompozycja portalu i rozety, wycięta jakby z białej płaszczyzny. Zwłaszcza oglądana spomiędzy kolorowych kamieniczek otaczających kościół.

Wewnątrz w transepcie znajdziemy krzyżowo-żebrowe sklepienia rozpięte pomiędzy masywnymi filarami wiązkowymi wydzielającymi przecięcie naw. Choć kruchty w transepcie wydzielono ściankami i drzwiami z dykty, a same filary nie ustrzegły się kielni tynkarza, wrażenie robią i tak imponujące.

To kolejny z kościołów - świadków zmierzchu romanizmu i świtu gotyku na tych ziemiach. Niestety, woła o pilną pomoc - portale są w bardzo kiepskim stanie, piaskowiec wykruszył się w wielu miejscach, bazy i dolne partie kolumienek wyglądają jak zaatakowane przez bobry, a kamień pilnie domaga się czyszczenia. Gdy byliśmy w Złotoryi, wnętrze zastawiały rusztowania. Trzymamy więc kciuki za renowację, mając nadzieję, że odsłoni ona i wyeksponuje to, co w tym kościele najstarsze (i dodamy po swojemu - najpiękniejsze).

Galeria: 

Reklama