Wierzbna, kościół pod wezwaniem NMP z XIII w.

Do Wierzbnej trafiamy wyjeżdżając ze Świdnicy ulicą Waleriana Łukasińskiego na północ. Jedziemy przez odludne tereny, lasy i wioski, opuszczony, zrujnowany majątek, jakby wojna skończyła się tu nie 60 lat, ale 6 miesięcy temu. W końcu trafiamy do cysterskiego klasztoru, którego drobnym elementem został kościół pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny.

Dzisiaj kościół ten pełni rolę... chóru muzycznego dla dużej, XVIII-wiecznej świątyni. Przyklejony od północy do romańskiego kościółka stodołowaty budynek sprawia konfundujące wrażenie. Szczególnie, że romańska świątynia wcale nie jest mała, jak na romańskie standardy. Wydaje się mała i niepozorna przez zestawienie ze swoją młodszą, syjamską siostrą. Monumentalna, dwuwieżowa fasada byłaby zapewne imponująca, gdyby nie umniejszający kontekst.

Bryła kościoła zachowała się dość dobrze. Dwie czworoboczne wieże, z jednym poziomem wysmukłych biforiów, poziomem małych okienek nad nimi i galeryjką między wieżami. W nawach ostał się romański mur, szczyty jednak podniesiono, a okna przebito. Prezbiterium zakończone jest pięknie zachowaną apsydą z trzema rozglifionymi okienkami i umieszczonym na dachu kwiatonem.

Do środka nie udało nam się wejść. Dziś kościółek przysposobiono do pełnienia funkcji chóru muzycznego i stoją tam organy. Profesor Świechowski donosi, że wewnątrz zachowało się sklepienie krzyżowo-żebrowe w prezbiterium i koncha apsydy, a całkiem niedawno, bo w latach 60. odsłonięto tu XIII-XIV wieczne freski.

Kościół w Wierzbnej to jeden z ciekawszych przykładów recyklingu romańskich pozostałości. Podobne przykłady dostawienia późniejszej nawy odnajdujemy od Starego Miasta i Kościelca k. Koła po Grzegorzowice. Wrażenie nieodmiennie to samo... Ale Wierzbną bardzo polecamy, szczególnie że kościół i zabudowania klasztorne, stoją w otoczeniu ruin wielkiego poniemieckiego folwarku. Wrażenie - nieziemskie. Tylko trochę smutne...

Galeria: 

Reklama