Trzebnica - kościół pod wezwaniem NMP i św. Bartłomieja z XIII w.

Do Trzebnicy dojedziemy drogą numer E261 z Wrocławia. Kościoła w miasteczku trudno nie zauważyć - jest naprawdę wielki. Zadziwiająco wielki, jak na kościół romański.Zajeżdżamy pod kościół, na parkingu stoi kilka autobusów na niemieckich numerach i w tłumku niemieckich pielgrzymów zaczynamy zwiedzanie. Ruch pielgrzymkowo-turystyczny Trzebnica zawdzięcza kultowi św. Jadwigi Śląskiej, która pochowana jest właśnie w tym kościele.

Kościół pod wezwaniem św. Bartłomieja i Najświętszej Marii Panny zbudowany został dla konwentu cysterek, które przybyć miały tutaj z Bambergu. Fundatorem całego przedsięwzięcia był książę Henryk Brodaty. Kościół zbudowano według dobrze znanego nam cysterskiego schematu, z cegły w układzie wendyjskim. Trzy przęsła nawy głównej, przekrytej sześciodzielnym, krzyżowo-żebrowym sklepieniem, nawy boczne przekryte czterodzielnym krzyżowo-żebrowym sklepieniem, transept, prezbiterium zamknięte apsydą.

Z oryginalnie dwóch przylegających do prezbiterium kaplic bocznych zachowała się północna. Południową rozebrano w związku z budową kaplicy św. Jadwigi Śląskiej. Nie zachowała się też zachodnia hala wejściowa, w miejscu której w XVIII wieku zbudowano wieżę. Dobrze zachowała się przekryta krzyżowym sklepieniem krypta, w której obecnie urządzono lapidarium. Z większych zmian w okresie baroku przebito okna, podniesiono wysokość apsydy oraz zlikwidowano emporę klasztorną, która znajdowała się nad dwoma wschodnimi przęsłami nawy głównej i połową skrzyżowania naw. W XVIII wieku kościół uzyskał barokowy wystrój, ale wewnątrz pozostało trochę romańskich elementów do tropienia przez takich romańskich szaleńców, jak my.

Z oryginalnych otworów okiennych zachowało się niewiele - środkowe okno apsydy głównej, okna doświetlające kryptę, zamurowane okienko w nawie północnej oraz część zamurowanych oculusów w nawie południowej. Bazy podtrzymujących sklepienie filarów międzynawowych również zachowały romańską dekorację, przy czym dekoracja każdego filaru jest inna. Generalnie filary, służki i przypory zachowały swój romański charakter, jedynie w nawie głównej zostały obudowane barokowymi sztukateriami. W prezbiterium można podziwiać je w całej okazałości. Sklepienia krzyżowo-żebrowe naw bocznych zwieńczone były stalaktytowymi zwornikami, które zachowały się w nawie południowej.

Do krypty wraz z niemiecką wycieczką wpuszcza nas zakonnica w podeszłym wieku. Tutaj, w lapidarium, zgromadzono fragmenty dekoracji rzeźbiarskich późnoromańskich i wczesnogotyckich, m.in. głowę brodatego mężczyzny (Abrahama?), figury świętych Filipa i Tomasza, fragment gzymsu impostowego ze sceną z potworem morskim, zwornik sklepienia z postaciami akrobatów oraz liczne elementy o dekoracjach roślinnych i geometrycznych.

Ale to, co najciekawsze w Trzebnicy - znajdziemy na zewnątrz. Trochę się trzeba wysilić, żeby znaleźć to małe arcydzieło romańskiej sztuki - niezwykły tympanon przedstawiający króla Dawida grającego na harfie dla Betszeby ukryty jest za załomem wieży, ledwo widoczny - i niestety nieco zapaskudzony przez gołębie. Sam portal, w którego tympanonie znajduje się płaskorzeźba, ma bardzo bogatą dekorację roślinną z motywami lilii i palmety. Scena przedstawiona w tympanonie to koncert króla Dawida - Dawid siedzi na krześle, pochylony nad harfą, naprzeciwko niego na misternie zdobionym tronie siedzi Betszeba, za jej plecami stoi służka. Postacie mają piękne, spokojne twarze i misternie udrapowane szaty. Płaskorzeźba była pierwotnie polichromowana, a źrenice oczu postaci wypełnione były masą. Aż żal serce ściska, jak pomyśli się, jak piękny i bogaty musiał być główny, nieistniejący portal kościoła, skoro portal boczny wykazuje się taką maestrią. Z portali zachował się jeszcze portal północnego ramienia transeptu, obecnie zamurowany. Przedstawia on Matkę Boską adorowaną przez anioły. Wystawiony na działanie szkodliwych warunków atmosferycznych jest dzisiaj bardzo zniszczony. Na zewnątrz kościoła również tropić można romańskie pozostałości, ale niestety łowy nie będą zbyt obfite. Pomijając oba portale, spod pomalowanego na żółto tynku wystają tylko romańskie półkolumienki zdobiące apsydę prezbiterium i północnej kaplicy.

Na bogatym w zabytki romańskie Dolnym Śląsku Trzebnica to przystanek obowiązkowy!

Galeria: 

Odpowiedzi

Na obecnym wirydarzu klasztoru można dodatkowo obejrzeć pozostałości średniowiecznego pieca typu hypocaustum. Polecam!

Drodzy szaleńcy romańscy, jeśli nawet uznamy, że istnieje ogólnie obowiązujący model kościoła cysterskiego, to przecież Trzebnica, a zwłaszcza jej wschodnia część, wcale owego (hipotetycznego) modelu nie respektuje; toż krypta i apsydy nijak się mają do uznanego za kanoniczny modelu "morimondzkiego" wedle którego wzniesiono cztery pierwsze opactwa małopolskie Jak można domniemywać Henryk Brodaty fundował tu po prostu imponującą kolegiatę książęcą, mającą mu służyć za miejsce pochówku; cysterki pojawiły się tu wtórnie, niewątpliwie pod wpływem Jadwigi, jako konwent wieczyście modlący się nad grobami pary książęcej. Wówczas zaniechano budowy wież zachodnich (odkryty przez Zinklera narożnik fundamentu na zachód od fasady wcale nie musiał być zamierzony dla portyku) zaś do nawy głównej wstawiono nieistniejącą, bo też dość absurdalną, obszerną emporę dla zakonnic. Podobnie jak Brodaty, nieco później postąpił Pobożny w Krakowie, gdy swoje krzyżowe mauzoleum powierzył franciszkanom. Zatem nie sądzę, aby można było napisać, że kościół został wzniesiony "dla cysterek". Pozdrawiam jak najserdeczniej. erka

Reklama