Stara Zagość - dawny kościół Joannitów św. Jana Chrzciciela z 2 poł. XII w.

Na północ od Wiślicy, na malowniczym i obfitującym w romańskie atrakcje Ponidziu, odnajdujemy wśród pól i łąk Starą Zagość. Dotrzeć tu, zwłaszcza po zimie, to wyzwanie dla resorów samochodu, ale po wyprawie do Grzegorzowic nic nam już niestraszne.

Joannici, czyli Suwerenny Rycerski Zakon Szpitalników św. Jana z Jerozolimy, z Rodos i z Malty zwany też Zakonem Maltańskim to najstarszy z zakonów rycerskich, protoplasta europejskiego szpitalnictwa, a powstał jeszcze przed I krucjatą, wokół włoskiego szpitala św. Jana Chrzciciela (stąd nazwa zakonu i wezwanie kościoła w Zagości). Na ziemie polskie sprowadził ich przed 1166 r. książę Henryk Sandomierski, nadając im Zagość z przyległościami. Powstał tu niezachowany do dziś, nawet w reliktach, szpital, a bracia szpitalnicy urzędowali w Zagości do początków XIV w. Ok. 1317 r. biskup kujawski Gerward doznał nieprzyjemności ze strony joannitów z komandorii w Lubieszewa, którym, za najechanie ziem hierarchy, nakazano w procesie oddać jako zadośćuczynenie kilka majątków, w tym samą Zagość.

Zagojska świątynia była pierwotnie jednonawowa z prosto zamkniętym prezbiterium. Nawa przekryta była stropem, prezbiterium - sklepieniem krzyżowym. Na przełomie XIV i XIV w. powiększono kościół, dobudowując część nawy, którego to przekształcenia dopełniono z początkiem XX w. Przy pierwszej rozbudowie rozebrano ścianę zachodnią. To o tyle ważne, że być może znajdowała się przy niej wieża - na przeniesionym dziś do lapidarium w Wiślicy ciosie z wizerunkiem fundacyjnym kościoła, jego kształt został wyryty właśnie z wieżą od zachodu.

Jednak to, co najbardziej niezwykłe w tej pierwszej polskiej świątyni braci Szpitalników, to dekoracja rzeźbiarska. Po pierwsze, sposób, w jaki zdobiony była od zewnątrz elewacja korpusu nawowego, nie znajduje w Polsce analogii. W połowie wysokości ściany znajdował się gzyms (widoczny do dziś) wydzielający dolną i górną część ściany. Dolna zaczynała się u spodu profilowanym cokołem, w górnej znajdowały się po trzy z każdej strony rozglifione okna, a między nimi półkolumienki, po których skuciu ślady bolą do dziś. A zbrodni tej dokonano już w 1900 r., przy powiększaniu okien. W narożach elewacji znajdowały się lizeny z tzw. dekoracją sznurową (przypominające skręcony sznur albo gwint), a pod okapem dachu był wyjątkowo piękny fryz arkadkowy. Resztki tego fryzu, jak i pozostałej dekoracji, można oglądać na wschodniej ścianie szczytowej nawy. Północna część tej ściany szczytowej znajduje się w obrębie murów zakrystii. To właśnie tu znajdują się najcenniejsze skarby architektury zagojskiej świątyni. Nie dość, że pięknie widać tu północną ścianę prezbiterium, gdzie zachowało się oryginalne rozglifione okno zamknięte półkoliście, to jeszcze we wgłębieniach fryzu arkadkowego wzmiankowanej ściany szczytowej nawy zachowały się niezwykłe płaskorzeźby przedstawiające dwie syreny (albo syrenę i trytona, różnice pozostawmy zoologom).

Wiele więcej niespodzianek czeka w Zagości, gdy przyjrzeć się z bliska ciosom romańskich ścian. Wiele na nich kamieniarskich gmerków, ale prawdziwym rarytasem jest wyryty na jednym z ciosów od strony północnej wizerunek smoka. Wczesne średniowiecze to czas, gdy nowa chrześcijańska religia przeplata się z magią. Strona północna uważana była za tą, z której przybywają złe moce, a więc, by ustrzec świątynię przed ich najściem, umieszczano po tej stronie odstraszające rysunki, bądź płaskorzeźby - tu przykładem są maski demonów z Inowrocławia.

Starą Zagość należy odwiedzić obowiązkowo, a ściany kościoła obejrzeć i z daleka i z bliska. Koniecznie wejść do zakrystii, gdzie zadbano nie tylko o ekspozycję syren, ale i specjalnie obniżono poziom posadzki, by wydobyć całą ścianę, na której ładnie zachowały się motywy sznurowe artykułujące wydzielane powierzchnie elewacji. To znakomita szkoła poszukiwania romańskich reliktów, są dosłownie gdzie okiem sięgnąć. Wyjeżdżaliśmy stamtąd pod ogromnym wrażeniem, którego zaznanie gorąco polecamy każdemu, nawet niewprawnemu miłośnikowi romańszczyzny.

Galeria: 

Reklama