Stambuł - kościół Hagia Eirene z IV wieku

Niezainteresowani mogą nie zwrócić uwagi na ten niezbyt rzucający się w oczy budynek znajdujący się na pierwszym dziedzińcu pałacu Topkapi. Po wspaniałościach fontanny Ahmeta III i Bramy Imperialnej, a mając w perspektywie Diwan, Harem i Sanktuarium, gdzie przechowuje się płaszcz Proroka, suknię Fatimy (oprócz tego miecz Dawida i laskę Mojżesza) można w w dzikim pędzie przejść obok niego obojętnie. Ale nie my, czujni poszukiwacze romańskich i bizantyjskich pamiątek. Bo ten surowy budynek z drobnej, rudej cegły to tak naprawdę najstarszy kościół Konstantynopola - kościół Pokoju Bożego, Hagia Eirene.

Kościół powstał za panowania Konstantyna w IV wieku, na miejscu pogańskiej świątyni. W czasie zamieszek wywołanych przez zwalczające się grupy kibiców drużyn startujących w wyścigach rydwanów (zjawisko kibolstwa znane więc jest już od tysiącleci, całe szczęście dzisiaj kończy się na zdemolowanych stadionach i autobusach, a nie na spaleniu całego miasta) w VI wieku został spalony i odnowiony, podobnie w VIII wieku po trzęsieniu ziemi, jednak jego kształt pozostał właściwie bez zmian. Po zdobyciu miasta prze Turków kościół jako zbrojownia Janczarów wszedł w skład kompleksu pałacowego Topkapi. W ostatnich dziesięcioleciach zamieniony został na muzeum, które podobno można zwiedzać po uprzednim umówieniu się (jednak nie dotarliśmy do informacji z kim ani gdzie należy się umówić). Kościół używany jest też jako sala koncertowa (z powodu bardzo dobrej akustyki) i tak najłatwiej się do niego dostać - podczas koncertu. Nie mieliśmy jednak tego szczęścia i w czasie naszego pobytu w Stambule nie trafił nam się żaden koncert w Hagia Eirene. A szkoda, bo z opisów i zdjęć wnętrze kościoła jest o wiele ciekawsze, niż jego zewnętrze.

Kościół z zewnątrz - jak zresztą wszystkie bizantyjskie kościoły - to wielka bryła składająca się z ceglanych, przeszkolnych monumentalnymi oknami, nagich ścian (kunszt bizantyjskich architektów, którzy potrafili tak odciążyć wysokie ściany, że budowanie tak dużych okien stało się możliwe, budzi prawdziwy respekt), załomów, skomplikowanej i wizualnie niezbyt efektownej plątaniny płaszczyzn i brył. To, co najciekawsze, czeka podobno wewnątrz. A jest to surowe wnętrze o przestrzeni zorganizowanej według klasycznych założeń rzymskiej bazyliki - dwie nawy oddzielone kolumnadą, apsyda i kopuła. W apsydzie zaś znajdujemy jedyny zabytek tego rodzaju zachowany w Stambule - tzw. synthronon, czyli amfiteatralne schody/siedzenia dla kleru. Niestety wewnątrz nie przetrwała oryginalna dekoracja ścian, freski ani mozaiki.

Obchodzimy kościół Hagia Eirene w towarzystwie oczywiście wszechobecnych kotów, które w ruinach otaczających kościół znalazły miejsce do dokazywania, szarpiemy za klamkę na głucho zamkniętych drzwi i idziemy dalej, zwiedzać wspaniałości pałacu Topkapi, którzy bardzo miło nas zaskoczył. Okazał się bowiem nie tandetną atrakcją dla turystów, ale prawdziwie fascynującym (i odrobinę przerażającym) miejscem o tak odmiennych kulturowo korzeniach. Polecamy!

Galeria: 

Reklama