Santamarie Orlea (węg. Oraljaboldogfalva) - kościół z ok. 1270 r.

Na drodze E79 (z Oradea do Targu Jiu), trzydzieści kilometrów na południe od rozjazdu na Timisoarę i Sibiu, trzy kilometry za miasteczkiem Hateg, zaraz za rozjazdem na Caransebes, na przedpolu wysokiego pasma Karpatów, leży niewielka miejscowość Santamarie Orlea. Jesteśmy w regionie, gdzie prawosławne cerkwie w głębokim średniowieczu budowano jak romańskie kościoły. I taką właśnie cerkiew-niecerkiew znajdujemy tu w samym środku wioski.

Kościół, a w zasadzie cerkiew, a w zasadzie zbór kalwiński w Santamarie Orlea - w przeciwieństwie do innych transylwańskich kościołów, które są bardzo ładnie zadbane i zagospodarowane turystycznie - wygląda na smutny i opuszczony. Popękane ściany, poniewierające się wśród chaszczy fragmenty kamieniarki, odłażący tynk i łatane cegłą dziury. A szkoda, bo kościółek jest pod romańskim względem całkiem nieźle zachowany - ostała się tutaj bryła bez większych ingerencji późniejszych stylów, a w środku podobno (bo nie udało nam się odnaleźć opiekuna kościoła) zachowały się cenne malowidła.

Kościółek w Stanamarie Orlea to budowla z masywną wieżą zachodnią, niewielką nawą i prezbiterium zamkniętym prostą ścianą. Do kościółka prowadziły dwa portale - zachodni oraz południowy. Portal zachodni zachował ciekawą dekorację. Dwie pary kolumienek spina archiwolta dekorowana guzełkami w kształcie gwiazdek. Na pozostałych wałkach archiwolty zachowały się resztki dekoracji malarskiej o żywych kolorach (podobnie dekorowane były też kolumienki). Tympanon jest gładki, misternie wykrojony w rogach. Kapitele kolumienek są dziś tak zniekształcone, że trudno opisać ich kształt. Nad portalem zachował się fragment fryzu zdobionego motywami roślinnymi. Portal południowy jest bardzo prosty, zdobi go jeden wałek okalający ościeże (kiedyś najprawdopodobniej malowany na czerwono). Tympanon jest gładki, zachował resztki dekoracji malarskiej pozwalające domyślać się tam postaci o głowach otoczonych aureolą (Trójca Święta?).

Zachowały się wąskie, rozglifione okna, choć ich wykrój jest już ostrołukowy, lekko trójlistny. Masywną wieżę kościoła zdobi jeden poziom bardzo prostych biforiów i jeden poziom misternie zdobionych triforiów. Kapitele kolumienek triforiów mają ciekawy, geometryczny kształt, zdobione są językami, które pokrywa ornament ząbkowy.

Nie jest to może najciekawszy przykład transylwańskiego romanizmu (chyba rozpieściła nas ta Rumunia, oferując na każdym kroku zabytki, jakich nie uświadczy się w Polsce), ale wracając z Densus w stronę Sibiu lub Alba Julia warto tu wstąpić. Choćby po to, żeby pozazdrościć trochę Rumunii faktu, że przyzwoicie zachowany romanizm jest tu prawie tak często spotykany, jak u nas wiejski barok.

Galeria: 

Reklama