San Giovanni di Asso - kościół San Pietro in Villore z XI/XII wieku

San Giovanni di Asso - kolejna senna, malutka, ale jakże ciekawa i obdarzona bogatą historią toskańska wioska, łącząca w sobie przyjemności ciała i ducha. Mamy tu starożytne relikty archeologiczne, średniowieczny zamek, na przestrzeni wieków kilka kościołów (nie wszystkie istnieją do dzisiaj), kręte uliczki, suszące się w oknach pranie i... trufle! Tak, San Giovanni di Asso słynie z białych trufli, które mają tu nawet swoje muzeum (średnio ciekawe tak na marginesie). Jest tu też oczywiście kościółek romański, niewielki, skromy i tajemniczy...

Historia chrześcijańskiego kultu w tym miejscu sięga VIII wieku, ale obecny budynek pochodzi z XI lub XII wieku. Swój obecny, nieco eklektyczny kształ zawdzięcza rekonstrukcji po pożarach z XV i XVI wieku (partie muru uzupełnione cegłą) oraz XX wiecznej interwencji, kiedy to do kościółka dostawiono dzwonnicę. Prosta budowla składająca się z prostej nawy zakończonej półkolistą apsydą zbudowana jest z bloków białego kamienia i tufu, a w części zachodniej (najbardziej zniszczonej podczas pożarów) uzupełniana cegłą. Do środka niestety nie udało nam się wejść. Z tego, co się dowiedzieliśmy, wnętrze przekrywa sklepienie krzyżowe o dwóch przęsłach, a pod nim znajduje się równie tajmnicza krypta oparta na 7 kolumnach, która miała kiedyś samodzielne wyjście na zewątrz.

Na zewnątrz zwraca uwagę fasada zachodnia, składająca się z portalu i flankujących go par ślepych arkad. W jej dekoracjach historycy sztuki doszukują się wpływów sieneńskich, lombardzkich, a nawet francuskich. Fasada sprawia wrażenie, że została poskładana ze starszych elementów "z odzysku" (co najprawdopodobniej jest prawdą) z poprzedniego kościoła, a niektóre dekoracje rzeźbiarskie (w tym kapitel jednej z kolumn w krypcie) zdradzają jeszcze starsze, przedchrześcijańskie pochodzenie. Zwracają uwagę niezwykle misternie zdobione głowice kolumienek i wsporniki łuków ślepych arkad, z motywami roślinnymi, winnych gron, a także ukryte w nich twarze. Łuk archiwolty, jak i flankujące portal kolumienki (oraz kolumienki bogato zdobionym rozglifieniu okna apsydy) są misternie skręcone. W tympanonie wtórnie użyto płyty z misterną plecionką. Dekoracje ościeży portalu w postaci motywu palmy oraz przenikających się spotów są szczególnie intrygujące, podobnie jak schematyczne rysunki pod motywem palmy, w których z trudem można doszukać się motywu syreny, lwa i wołków/baranów (?) (klasyczny lombardzki motyw bydła). Ostatnim intrygującym elementem jest wtórnie użyta, wytarta ze starości rzeźba człowieka na rogu ścian zachodniej i północnej. Ma ona w sobie coś niepokojąco pierwotnego, chociaż nam skojarzyła się raczej z Hanem Solo zamrożonym w karbonicie.

Skąd takie bogactwo formy w malutkim kościółku w San Giovanni di Asso? Skąd bogactwo dzieł sztuki, jakie tu przez wieki zawędrowały - dziś znajduje się tu tylko kopia XIII-wiecznego malowanego krucyfiksu (oryginał w Muzeum Narodowym w Sienie), a tryptyk przedstawiający Madonnę z Dzieciątkiem i świętych Piotra i Pawła autorstwa Ugolino Nerio (XIV wiek) został stąd zabrany do Muzeum Uffizi we Florencji. Skąd wtórnie użyte tajemnicze dekoracje? I dlaczego pod tak malutkim kościółkiem taka krypta?

Szkoda, że zwiedzania tak ekscytującego zabytku nie dało się niczym wisienką na torcie podsumować talerzem makaronu z truflami, ale cóż - nie ten sezon, nie ta pogoda i nie ta zawartość portfela. Zachwyty duchowe tym razem musiały nam wystarczyć. I wystarczyły :)

Galeria: 

Reklama