Rzym - kościół Santa Cecilia in Trastevere z IX wieku

Rzymskie Zatybrze to niezwykła dzielnica - nieco odrapana, trochę zakurzona, pełna tętniących po zmroku życiem knajpek. Trochę jak nasz krakowski Kazimierz. Przez wąskie i kręte uliczki, na azymut wyznaczony przez średniowieczną kampanilę, przez placyki gdzie przyszłe gwiazdy światowego futbolu kopią zapamiętale szmacianą piłkę wśród krzyków i pisków, trafiamy do kolejnej już odkrytej w zatłoczonym i zadeptanym przez turystów Rzymie, oazy spokoju - do kościoła Santa Cecilia in Trastevere.

Święta Cecylia to popularna rzymska święta, której historia przypomina znane nam już historie św. Praksedy i św. Pudencjany. Rzymska arystokratka, która podobnie jak jej mąż, zginęła podczas prześladowań za czasów Marka Aureliusza. Najpierw jej oprawcy próbowali ugotować ją żywcem w jej własnej łaźni, a następnie odrąbali jej głowę. W miejscu jej domu już w III wieku stanęła chrześcijańska świątynia, a w podziemiach kościoła zwiedzać można rzeczywiście pozostałości rzymskiej willi. Obecny kościół pochodzi, a jakże, z czasów papieża Paschalisa I, czyli z IX wieku.

Dziedziniec kościoła z niewielką fontanną na środku tchnie spokojem. Klasycystyczny fronton kościoła zapowiada, że wnętrze też zostało przebudowane. Niestety, z romańskiego majestatu rzeczywiście w środku niewiele pozostało. Gruntownie przebudowany w XVIII wieku jedynie swoim klasycznym układem (bazylika, trzy nawy, apsyda) przywodzi na myśl to, co znamy chociażby z kościoła San Giorgio in Velabro.

Jednak kościół ten zawiera trzy niezwykle interesujące dla romańskich poszukiwaczy zabytki (niestety z nich udało nam się zobaczyć tylko jeden). Po pierwsze, to apsydialna mozaika z czasów papieża Paschalisa I, prezentująca dobrze znanego nam papieża w towarzystwie św. Cecylii, która prezentuje go Chrystusowi. Drugi to fresk "Sąd ostateczny" Pietro Cavalliniego, znajdujący się na galerii dla chóru, a trzeci - to dekorowana w stylu arte cosmatesca krypta, gdzie przechowywane są relikwie św. Cecylii. Niestety ani fresku, ani krypty nie udało nam się zobaczyć - byliśmy tu wieczorem, pół godziny przed zamknięciem kościoła. Cóż, nie można mieć wszystkiego...

Odpoczywając w chłodku fontanny na dziedzińcu kościoła Santa Cecilia in Trastevere planujemy ciąg dalszy wieczoru, kiedy zamkną nam już wszystkie kościoły. Pizza? Pasta? Wino? A może wszystko na raz?

Galeria: 

Odpowiedzi

Widziałam fresk. A właściwie fragment fresku, bo tyle zostało - Sąd Ostateczny. Najpiekniejsze są anioły z wielkimi różnokolorowymi skrzydłami po obu stronach Chrystusa na tronie, w mandali. Za aniołami dobrze zachowane psotacie Matki Bożej i św. Jana Chrzciciela - stojace. I po obu stronach po szesciu siedzacych aposołów. Spokój, skupienie, rozmodlenie, powaga. Fragmenty odrestaurowane. Kiedys siostry wpuszczały do środka klasztoru, bo tam mozna zobaczyć te resztki, z powodu przebudowy kościoła. Dziekuję za ciekawą strone. Pozdrawiam.

Poprzednim razem zwiedzaliśmy ten Kościół wieczorem - nastrojowo i spokojnie, rok później przyjechaliśmy specjalnie zobaczyć fresk. Mieliśmy szczęście -trzy osoby i chętna do opowiedzenia nam i pokazania stareńka siostra zakonna-opiekująca się freskiem. Po lewej stronie przy drzwiach część wielkiego malowidła przedstawiającego Michała Archanioła zachował się fragment pokazujący pas, biodra i nogi -musiał być ogromny. Siostra powiedziała, ze przypuszcza się, że na fresku były 9 chórów anielskich -a zachowało się chyba tylko 5. pokazała nam prawą stronę Sądu Ostatecznego, trochę ukryta za ławami -są tam postaci dostojników i Sw. Cecylia. na lewej stronie widać odtrąconych grzeszników i postać diabła. Ściana naprzeciwko drzwi też mocno zniszczona, ale na fresku widać scenę z męki Chrystusa. naprawdę warto zobaczyć.

Reklama