Rzym - bazylika San Giovanni in Laterano - od IV w. i krużganki z XIII wieku

Miejsce, w którym stoimy ma bogatą i długą historię. Jest to też jedno z najważniejszych dla chrześcijaństwa miejsc na świecie - "matka i głowa wszystkich kościołów miasta i świata", archibazylika, katedra biskupa Rzymu, czyli papieża. Bazylika św. Jana na Lateranie. A w zasadzie - bazylika Najświętszego Salwatora, św. Jana Chrzciciela oraz św. Jana Ewangelisty.

Całkiem tu tłoczno i głośno - przez krzyżujące się tutaj arterie komunikacyjne mkną samochody. Na ustawionych niedaleko "świętych schodów" straganach imigranci z północnej Afryki sprzedają beatyfikacyjne gadżety w rodzaju Jana Pawła II z kiwającą główką. Napis w języku papieża-Polaka głosi - "u nas taniej niż w Biedronce". Przed nami monumentalna fasada z białego kamienia. Trudno po niej poznać, że miejsce, w którym stoimy historią swoją sięga czasów Konstantyna. Pierwszy cesarz przyjazny chrześcijaństwu podarował pałac laterański (który otrzymał w posagu swojej drugiej żony Fausty) papiestwu. Odbył się tu synod potępiający herezję donatystów, a papieże zagościli tu na stałe (a przynajmniej na długo). Szybko wniesiona pięcionawowa bazylika stanęła w miejscu dawnych koszar Maksencjusza i była sercem organizującego się w nowe, formalne już i państwowe struktury, chrześcijaństwa. Kompleks rozrastał się - dobudowano baptysterium, benedyktyński klasztor, wreszcie tajemniczą kaplicę San Lorenzo, znaną ze "świętych schodów", które przywieźć miała z Jerozolimy cesarzowa Helena oraz "nie ręką ludzką uczynionego" wizerunku Chrystusa.

Ale - tak jak samo papiestwo - bazylika i pałac miały też swoje gorsze czasy. Najpierw, budynki ucierpiały w czasie najazdu Wandalów, w IX wieku - wskutek trzęsienia ziemi. Potem - ucierpiało samo papiestwo, wywiezione razem z Klemensem V (papieżem, który rozwiązał zakon Templariuszy, choć zwolnił ich z zarzutu herezji) do Awinionu. Podczas krótkiej choć mrocznej "niewoli awiniońskiej" cały kompleks kilkakrotnie nawiedzały pożary i kiedy ostatecznie papiestwo wróciło do Rzymu, kompleks nie nadawał się do zamieszkania. Wtedy to podjęto decyzję o przeniesieniu "stolicy apostolskiej" do Watykanu, do istniejącej tam już od czasów Konstantyna bazyliki i zaordynowano budowę pałacu watykańskiego.

Co nie znaczy, że papieże o Lateranie zapomnieli. Bazylikę i pałac odbudowywano i przebudowywano od XV do XVIII wieku. W XVI wieku Domenico Fontana odbudował pałac i zaprojektował północną fasadę kościoła, wtedy też pojawił się na placu słynny obelisk Konstantyna, zwindykowany oczywiście w Egipcie ze świątyni w Karnaku. W XVII wieku za kościół zabrał się kontrowersyjny mistrz baroku Francesco Borromini i od tego czasu wnętrze bazyliki wiele się nie zmieniło (a mianowicie wygląda, jakby wybuchło w nim wielkie opakowanie bitej śmietany w sprayu). Na koniec, w XVIII wieku powstała wyżej wymieniona klasycystyczna fasada autorstwa Allesandra Galilei.

Niestety niewiele pozostało tu z czasów, które nas interesują - prawie wszystko pokryte jest barokową skorupą bitej śmietany Borrominiego. Zacznijmy więc od czasów najwcześniejszych - możemy tu znaleźć zabytki z czasów starożytnego Rzymu - posąg Konstantyna pochodzi z term, a drzwi - z siedziby rzymskiego senatu, czyli Kurii. Wewnątrz, w morzu barokowych dekoracji łatwo przegapić niewielki fresk Giotta przedstawiający Bonifacego VIII ogłaszającego święty rok 1300. Wewnątrz, wśród barokowych, poskręcanych w przedziwnych pozach ciał świętych (można pobawić się w rozpoznawanie świętych po atrybutach) znaleźć możemy kilka papieskich grobów. Imponujące mozaiki w apsydzie to też niestety tylko kopie zniszczonych oryginałów. Nie zdążyliśmy się im nawet przyjrzeć - akurat zaczynała się codzienna msza i panowie ochroniarze grzecznie a stanowczo poprosili nas o schowanie aparatów, zajęcie miejsca w ławie bądź oddalenie się i nieprzeszkadzanie. Uznaliśmy to za ten moment, w których pora udać się na krużganek.

Bo tu, na krużganku, można odnaleźć jedno z najpiękniejszych romańskich miejsc w całym Rzymie. Na trzynastwieczne pozostałości dawnego klasztoru wchodzi się z transeptu, z północnego skrzydła. Bogactwo zdobień w stylu arte cosmatesca odbija znaczenie tego miejsca dla całego chrześcijaństwa. Podwójne kolumienki podtrzymujące arkady są filigranowe, poskręcane w różne fikuśne kształty, wielokolorowe. Obchodzenie krużganków (a są one dość spore) to cudowny spacer. Przepiękne kolumenki, interesujące lapidarium starożytnych i średniowiecznych pozostałości dawnego klasztoru i bazyliki, zieleń, cisza i spokój. Cudowna odmiana po całym dniu biegania po mieście o typowo południowym temperamencie.

Bazylika św. Jana na Lateranie jest dla nas szczególnie ważna. Ale nie z powodu jej starożytnego pochodzenia, wagi dla Kościoła katolickiego czy czysto fizycznego ogromu (przyznajemy - jest ogromna). To te niezwykłe krużganki, zwichrowane przez czas i trzęsienia ziemi, ale wciąż wspaniałe, kojarzą nam się jak najlepiej. Z ciszą, pięknem, zachodem słońca nad kopułami Rzymu...

Galeria: 

Reklama