Rimavske Janovce - pobenedyktyński kościoł p.w. Jana Chrzciciela z XIII w.

Z Polski to kawał drogi, ale wyprawa to niezwykła i malownicza. Przedzieramy się przez Wołowskie Wierchy, zostawiając Słowacki Raj z jednej, a Rudawy Słowackie z drugiej strony. Następnie przez Gemer, na południe, ku granicy węgierskiej. To tereny, które Węgrzy zwykli uważać za swoje. Z Rimavskej Soboty jedziemy jeszcze dziesięć kilometrów na południe drogą 531, by znaleźć się w Rimavskich Janowcach.

Znajdujemy tu niezwykły zabytek - XII-wieczny, klasycznie romański, pobenedyktyński kościół, który z zewnątrz nie zmienił się wcale. Ma nawet romańską sygnaturkę. Jakaż odmiana po zbarokizowanych inwalidach polskiego romanizmu. Uszkodzony w XVI w. został odnowiony w 1751, a następnie w 1832 r. Najpoważniejszych szkód doznał w 1857 r., kiedy spłonął przyległy doń klasztor. Kościół odnowiono niedługo później, w latach 1875-76.

Był kościołem klasztornym benedyktynów, o jednej pokaźnej nawie krytej stropem, prezbiterium szerokim jak nawa, zakończonym apsydą i ciekawym rozwiązaniu części zachodniej: kościół rozszerza się tam, tworząc rodzaj pseudo-dwuwieżowej fasady. Samych wież jednak nie ma.

Zbudowany z szarego ciosu kościół jest zdobny w przepiękne dekoracje kamieniarskie. Pod okapem dachu na całej długości nawy oraz apsydy znajduje się fryz arkadkowy, a powyżej niego - ząbkowy. Szczyt wschodni ponad apsydą zdobiony jest również arkadkami, pod którymi znajdują się małe okienka, a wszystko wieńczy fryz diamentowy. Ściana apsydy podzielona jest zaś lizenami. W szczycie ściany zachodniej znajdują się trzy wąskie i podłużne okna, nad nimi - arkadki, całość zaś również i tu zamyka fryz diamentowy.

Wszystkie okna są tu oryginalne. W korpusie kościoła i apsydzie - rozglifione, w pseudo-wieżach prostokątne, bardzo wąskie, obronne. Nad portalem zachodnim znajduje się zaś okrągłe okno - oculus. Co ciekawe, okien nie znajdziemy po północnej stronie korpusu nawy. Tutaj bowiem znajdował się zniszczony w XIX w. pożogą klasztor. Jego osmalony kształt cały czas widoczny jest na tej ścianie.

Od zachodu do wnętrza prowadzi uskokowy portal - prosty, bez kolumienek. Zdobią go dwa wałki w uskokach oraz gładki tympanon z wizerunkiem Baranka Bożego. Ślad po drugim, zamurowanym portalu, znajdujemy na ścianie południowej.

Kto chce obejrzeć wnętrze, musi odnaleźć panią Annę Fačkovą, w domu nr 56 (tel. 047 56 77 301). Uwaga, bo we wsi zmieniała się numeracja, domy zresztą numerowane są chyba według kierunków wiatru. Zachował się w kościele romański układ wnętrza, na półściankach oddzielających prezbiterium od nawy odnajdziemy dwie wnęki. Całe wnętrze pokryte jest neogotyckimi, XIX-wiecznymi freskami. Ładnie odrestaurowany jest kasetonowy strop.

Rimavske Janovce, mimo że leżą z daleka od miejsc popularnych wśród polskich turystów, to jednak ze wszech miar warte są zobaczenia. Ostrzegamy tylko, że w Gemerze, inaczej niż na Spiszu, o jakichkolwiek udogodnieniach dla turystów nie ma co marzyć. Hranulki albo wyprażany syr dostaniemy co najwyżej w Rimavskej Sobocie, w mniejszych wsiach trudno liczyć nawet na potraviny. Polecamy więc zabrać kanapki i dotrzeć tam koniecznie!

Tym bardziej, że z powrotem wracać można przez Sivetice. Ale to już inna historia...

Galeria: 

Reklama