Ratyzbona (Regensburg) - przy ulicy

Ratyzbona to miejsce niezwykłe. Idąc po prostu ulicą natykamy się co rusz na jakieś romańskie pozostałości. Tu biforium, triforium, tam portalik, tu apsydka. Tak po prostu. Tak od niechcenia. Tak przy ulicy.

Pierwszym, zwracającym uwagę zabytkiem z czasów romańskich jest most - Steinerne Brücke (czyli po prostu Kamienny Most, dodajmy na Dunaju), wybudowany w latach 1135-1146. Był on ufortyfikowany, broniły go na jego krańcach dwie wieże, z których zachowała się jedna, mieszcząca dzisiaj muzeum. Most ten stał się wzorem sztuki budowania mostów na długie lata, stanowi też pierwowzór mostu Karola w Pradze.

W okolicach mostu natykamy się na pierwszy, konfundujący zabytek romański - kościółek zamieniony na... kamienicę (a w zasadzie jego mury weszły w skład muru kamienicy, która jest znacznie większa i wyższa, niż kiedyś był kościół). To dawna kaplica św. Jerzego z XII wieku. Zbudowany z czerwonego kamienia, z fryzem arkadkowym i lizenami zdobiącymi apsydę, z uroczym, niewielkim portalikiem stanowi intrygujący przystanek przy ulicy. Wewnątrz, na parterze znajduje się sklep odzieżowy.

Kolejny kościółek, to tzw. Kreuzkapelle im Bach, czyli kaplica domowa, z której został w zasadzie tylko portal, zdradzający pokrewieństwo ze szkockim kościołem św. Jakuba. Musieliśmy sprawić ekspedientkom znajdującego się wewnątrz sklepu sporo radości, fotografując się zawzięcie przed sklepem.

Na koniec Herzogshof, czyli pałac książęcy, dzisiaj zamieniony na... hotel, z uroczymi biforium, triforium i tetraforium. Dużo dalibyśmy za noc w tym hotelu, ale chyba jednak nie tyle, ile stoi w cenniku. Pozostało nam przyglądanie się z zewnątrz. Nieopodal - potężna, obronna romańska wieża.

Ratyzbona zaskakuje, dopada swoim romańskim splendorem w najmniej oczekiwanym momencie. Po ulicach Ratyzbony chodzimy lekko skołowani, zastanawiając się, co nas czeka za następnym rogiem. Opuścimy Ratyzbonę z lekkim zawrotem głowy, chociaż nie z przesytem.

Galeria: 

Reklama