Prandocin - kościół św. Jana Chrzciciela, XII w.

Okolice Krakowa obfitują w zabytki romańskie. Na szlaku jednej z naszych okołokrakowskich wycieczek romańskich znalazł się Prandocin, w nim kościół św. Jana Chrzciciela.

Kościół ten ufundował najprawdopodobniej około połowy XII wieku komes Prandota pochodzący z rodu Odrowążów. Najpoważniejsze zmiany w kształcie budowli pozostawił tutaj po sobie gotyk - rozebrano wtedy apsydę wschodnią stawiając w tym miejscu większe, ceglane, gotyckie prezbiterium. Z tego okresu pochodzą też zachowane fragmentarycznie freski na wschodniej ścianie chóru. Następnie w epoce baroku przebito okna (co dzięki znakomitej pracy konserwatorów daje się bez trudu zauważyć), dobudowano kruchtę i zakrystię oraz zafundowano kościołowi barokowy ołtarz. A przecież i tak barok obszedł się z tym miejscem dosyć łaskawie.

Kościół św. Jana Chrzciciela zbudowano z jasnych ciosów piaskowca, od których kolorystycznie odcina się ceglane prezbiterium. Świątynia ta stanowi unikalny przykład założenia o dwóch apsydach, od północnej i południowej strony (podobny, a nawet zadziwiająco bardzo podobny kształt miał pierwszy kościół w Jędrzejowie. Można spekulować, że tutejsza fundacja powstawała pod wpływem szkoły tamtejszego opactwa cystersów). Do dziś zachowała się tylko apsyda zachodnia, na której zbudowano wieżę, zaś pozostałości apsydy wschodniej ukryte są pod posadzką gotyckiego prezbiterium.

Niezwykle ciekawe pozostałości apsydy wschodniej można zauważyć w ścianach obecnego, prostokątnego prezbiterium. Dolne partie muru zostały tu zbudowane z ciosów rozebranej apsydy - część z nich ma lekko zaokrąglony profil, zwracają uwagę ciekawe "otwory" - koliste zagłębienia w murze. Domyślamy się, że powstały z użycia złożonych ze sobą elementów fryzu arkadkowego. W ścianie prezbiterium znajdujemy również wmurowany zegar słoneczny i dwa ciosy z wyrytymi okręgami, średnicą odpowiadające elementom fryzu - czyżby niedokończone dekoracje rzeźbiarskie? A może po prostu koła te stanowiły dla kamieniarza szablon, według którego odmierzał promień elementów fryzu arkadkowego? Zgadujemy tylko.

Nietypowa organizacja przestrzeni oraz maestria detalu architektonicznego świadczą o bogactwie fundacji. Historycy sztuki dopatrują się tutaj analogii ze szkołą nadreńską (i katedrą w Spirze) oraz włoską. W Polsce pokrewne cechy detalu architektonicznego odnaleźć można w znanej nam kolegiacie w Opatowie oraz w Tumie pod Łęczycą i krypcie katedry wrocławskiej.

Od strony zachodniej, nad zachowaną do dziś apsydą zachodnią stoi ośmioboczna, obniżona i przykryta barokowym hełmem wieża. Do wieży dobudowano barokową kruchtę, przez którą dziś wchodzi się do kościoła. Pierwotny (a dzisiaj zamurowany), bogato zdobiony ornamentem plecionkowym i polichromowany (istnieją resztki tych polichromii w kolorach czerwonym, niebieskim i zielonym) uskokowy portal z gładkim tympanonem znajdował się na ścianie południowej. Znowu znakomita praca konserwatorów - portal został przepięknie wyeksponowany.

Ściany zewnętrzne kościoła były bogato dekorowane - zachowały się tutaj lizeny, półkolumienki na apsydzie zachodniej, i fryz arkadkowy. Małe, pierwotnie pewnie rozglifione okienka przebito w okresie baroku, jednak na ścianie południowej zachował się ślad obramienia okiennego z dekoracją plecionkową.

Nie udało się nam wejść do środka, musieliśmy niestety zadowolić się rzutem oka za kratę. Kościół św. Jana Chrzciciela jest budowlą jednonawową, krytą stropem. Pierwotnie nad apsydą zachodnią znajdowała się empora, po której zostały bazy skutych półkolumienek podtrzymujących emporę z boku oraz kolumna centralna, dziś przeniesiona na cmentarz. Pełni tu rolę podstawy pod krzyż.

Galeria: 

Odpowiedzi

Gosiu i Michale, miło widzieć, że ten niewielki, ale świetny architektonicznie kościółek zwrócił Waszą uwagę; niemniej co do znakomitości prac "konserwatorskich" muszę trochę ponarzekać. Nie udało się dotychczas przywrócić, choćby częściowo, oryginalnej formy bryły kościoła, tzn. usunąć paskudną budę od zachodu (dalibóg, czemu nazywacie ją barokową ??) aby wyeksponować wieżę a także podnieść dach (oryginalny kąt połaci dachowych widoczny jest na ścianie wieży). Nie śmiem marzyć o przywróceniu dwóch romańskich okienek od południa, ich górne partie oraz lewe ościeże jednego z nich zachowały się w całości, późniejsze okna zniszczyły resztę, ale forma pierwotna jest jednoznaczna. Natomiast portalik, pierwotnie dwuuskokowy, po odsłonięciu przez prof. Świechowskiego czekał latami na zmiłowanie konserwatorów, aż w końcu miejscowy murarz pokrył go cementem (czyli praktycznie zniszczył kamienne relikty). Wyrycie na zamurowanym wnętrzu portalu cementowych "ciosów" to już idiotyzm do kwadratu. Zawodowi konserwatorzy natomiast odsłonili i zakonserwowali polichromię we wnętrzu gotyckiego prezbiterium, ale w miejscach gdzie się nie zachowała, pokryli mur tynkiem pomalowanym na śnieżno biało zamiast stonować kontrast. To jest wynik dość bezdusznego stosowania doktryny konserwatorskiej w myśl której należy odróżnić elementy oryginalne od nieoryginalnych. Tutaj osiągnięto efekt łaciatej krowy, konserwując malowidła, ale niszcząc atmosferę wnętrza zabytku. Wybaczcie narzekania, ale takie paskudzenie obiektu w przypadku budowli nawet zabytkowych, ale prymitywnych i niedbale wzniesionych jest łatwiejsze do strawienia niż w tak znakomitym architektonicznie cacku jak Prandocin.
Ale dość narzekania - na koniec co do kolumny z krzyżem - jest z dużą pewnością romańska, ale gdybyście ją przymierzyli (wirtualnie oczywiście) do sklepienia empory zachodniej kościoła - okaże się zbyt wysoka. Skąd zatem była ? Pozdrawiam. Robert

Czy nikt nie zauważa na ścianach tego kościoła bloczków betonowych?
To nazywa się - falsyfikat.

Reklama