Praga - kościół św. Wacława na Zderaze z XII wieku

Pewnie nigdy byśmy tutaj nie trafili gdyby nie fakt, że akurat mieszkaliśmy w okolicy w hostelu. Przechodziliśmy tędy codziennie, wracając wężykiem z jakiejś miłej wieczornej nasiadówki, na przykład w pobliskim pubie "U spadochroniarzy", nazwanym na cześć czeskich komandosów, którzy dokonali udanego zamachu na nazistowskiego zbrodniarza Reinharda Heydricha i zginęli bohatersko broniąc się w pobliskiej cerkwi św. Cyryla i Metodego. Można tu zjeść utopenca w zadumie spoglądając na archiwalne zdjęcia uśmiechniętych młodzieńców, którzy dokonali tego niezwykłego czynu i w milczeniu wypić ich zdrowie wznosząc kufel czeskiego piwa, albo kieliszek morawskiego zelenego.

Znajdujemy się w miejscu, gdzie w głębokim średniowieczu znajdowała się osada Zderaz i to właśnie tu w XII wieku powstał kościół św. Wacława. Bezdyskusyjnie gotycki kościół zainteresował nas przez dziwacznie umiejscowione w zachodniej fasadzie romańskie biforia, które nijak się miały do reszty budynku. Okazuje się, że to pozostałości romańskiej wieży, która inkorporowana została do gotyckiego budynku i to jedyna pozostałość (oprócz romańskiego gruzu, który posłużył do zbudowania gotyckiej świątyni) po jego romańskim poprzedniku.

Jak większość kościołów Pragi, kościół św. Wacława ma ciekawą historię. Mieścił się tu konwent Augustianów, ośrodek kultu św. Wacława. W XVIII wieku klasztor został zamknięty i wraz z kościołem zamieniony na więzienie (stąd przeniesiono je wkrótce na słynny Pankrác). W XIX wieku kościołowi przywrócono funkcje sakralne i służył jako kaplica więzienna, o mało nie został też rozebrany z powodu przebudowy tej części miasta (taki los spotkał zabudowania klasztorne), ale z pomocą przybyli słynni prascy obrońcy zabytków. Dziś to czynny kościół husycki.

Kościół św. Wacława to może nie romańska perła, ale sympatyczna romańska zagadka, która wiele może opowiedzieć o burzliwej historii czeskiej metropolii...

Galeria: 

Reklama