Pawia - bazylika San Michelle Maggiore z XI/XII wieku

Pawia to jedno z tych - dzisiaj sennych i prowincjonalnych - miasteczek, w których kiedyś objawiła się Wielka Historia i pozostawiła po sobie wielki zabytki. Dawna stolica państwa Longobardów - choć trudno to sobie wyobrazić snując się po wyludnionych sjestą uliczkach - rywalizowała kiedyś z Mediolanem. Listę zabytków Pawii otwiera renesansowa katedra - jeden z największych (trzeci co do wielkości) i najdziwniejszych kościołów Włoch. Zaprojektowana z rozmachem, który pokonał wykonawców, jest dowodem na to, że geniusz najlepiej, jeśli pracuje sam. Przy projektach katedry pracowali mistrzowie tacy, jak Leonardo da Vinci i Bramante, ale zamysłu mistrzów nigdy nie udało się do końca zrealizować, kolejne pokolenia architektów (łącznie z architektami Mussoliniego, co nie wyszło kościołowi na dobre) dokładały swoje, w rezultacie dziś katedra bardziej straszy, niż zachwyca. Wnętrze ma urok dworca kolejowego, a nigdy nie ukończone fasady szczerzą w niebo wyszczerbione zęby cegieł. Ale nie o katedrze miało być...

Kościół San Michelle powstał w miejscu dawnej kaplicy pałacowej longobardzkich królów na przełomie XI i XII wieku i jest jednym z założycielskich kościołów lombardzkiego romanizmu. Wpadamy tam tuż przed rozpoczęciem sjesty. Uzbrojony w pęk kluczy kustosz rusza ku nam żwawym krokiem - już rzedną nam miny, zaraz pewnie zostaniemy wyproszeni prosto w skwar południa... Ale nie, kustosz perorując po włosku prowadzi nas do prezbiterium, gdzie odsuwa dywan i pokazuje nam jeden z najcenniejszych zabytków bazyliki - mozaikę, na której klęczeli oprócz lombardzkich królów, cesarze Ludwik III i Fryderyk Barbarossa przyjmując lombardzką koronę. Siedzący na tronie król w otoczeniu przedstawień miesięcy (motyw antyczny) w spłowiałych odcieniach różu i szarości robią o niebo większe wrażenie, niż cała katedra razem wzięta.

Bazylika San Michelle Maggiore składa się z trójnawowego korpusu nawowego z emporą, potężnego transeptu (skrzyżowanie naw przekryte jest kopułą osadzoną na ośmiobocznym bębnie doświetlonym okienkami) i podniesionego prezbiterium zakończonego potężną apsydą. Pod prezbiterium znajduje się elegancka i całkiem spora krypta, urzekająca lasem smukłych kolumienek o bogato zdobionych kapitelach. Zejścia do krypty znajdują się po obu stronach schodów prowadzących do podwyższonego chóru. Nawa przekryta jest sklepieniem krzyżowym, opartym na potężnych filarach międzynawowych o równie bogatych zdobieniach kapiteli. Wnętrze, w którym domunują dwa kolory - szary kamień i ruda cegła - jest urzekająco surowe i nieco przykurzone, zwracają uwagę relikty fresków oraz wspaniały, karoliński krucyfiks z metali szlachetnych.

Na zewnątrz warto poświęcić trochę czasu fasadzie. Dekoracje rzeźbiarskie portalu i reszty fasady są niezwykle bogate, ale też niestety bardzo zniszczone - miękki piaskowiec miał ucierpieć w wyniku intensywnego gradobicia stosunkowo niedawno. Przysadzista fasada bez wież ma niezwykle harmonijne proporcje, z rzędami arkadek na górze i trzema portalami na dole, oraz poziomem biforiów pośrodku. Dekoracje portalu są wręcz powalające - fantastyczne stwory, ptaki, syreny, trytony, maski i wizerunki ludzi, nie mogło zabraknąć też oczywiście typowo lombardzkiego bydła, a wszystko to ginące w roślinnych wiciach i liściach. Nam niektóre stwory przypominały postacie ze skandynawskich baśni i sag, ale może to tylko nasze skojarzenie. Niektóre kształty już się zatarły i można się tylko domyślać , co przedstawiają, ale to czyni studiowanie fasady jeszcze bardziej fascynującym.

Pawia to dzisiaj senne miasteczko, ale nie należy jej nie doceniać. Wszystkim tym, którzy tu dotrą, odkrywa swoje skarby - między innymi bazylikę San Michelle Maggiore, z cudowną mozaiką, którą wycierały przez wieki najznamienitsze kolana, i bestiarium w fasadzie. Warto wybrać się tutaj, by odpocząć od wielkomiejskiego Mediolanu i zasmakować włoskiej prowincji obdarzonej romanizmem najwyższej próby.

Galeria: 

Reklama