Pécs - katedra św. Piotra i Pawła z XI wieku

Leżący na południu Węgier Pécs ma za sobą długą, bo sięgającą czasów rzymskich, i burzliwą, bo było to turecko-chrześcijańskie pogranicze, historię. My trafiamy tu w jak najbardziej pogodnym nastroju - spędzamy urlop w pobliskim Villány, gdzie produkuje się cudowne, czerwone wina, które w dostojnych kupażach przypominających te bordoskie, nie muszą kłaniać się winom z Francji, Włoch czy Hiszpanii. Dziś Pécs to sympatyczne, turystyczne miasto o urokliwej starówce i ciekawych zabytkach, jak chociażby najlepiej zachowany na Węgrzech meczet (dziś kościół) czy wczesnochrześcijańskie, rzymskie cmentarzysko z grobami bogato zdobionymi freskami. Ale my nie o tym - ale o katedrze św. Piotra i Pawła...

Zanim powstała katedra św. Piotra i Pawła, chrześcijaństwo było już na dobre zadomowione w Pécsu - już w IV wieku, w czasach rzymskich powstała tu chrześcijańska nekropolia, w trakcie "wieków ciemnych" miasto należało do imperium Karola Wielkiego, a wzmianka w dokumentach diecezji salzburskiej, do której należało, nazywa je Quinque Basilicae - "pięć katedr", co świadczy o bogactwie i znaczeniu miasta. W 1009 roku powstało tu założone przez Stefana I Świętego biskupstwo.

Katedra św. Piotra i Pawła stanęła w XI wieku na miejscu wcześniejszego kościoła i już w swoim założeniu była monumentalną bazyliką z dwoma wieżami. Pozostałe dwie (bo katedra ma ich w sumie 4) dodano później. Do budowy wykorzystano jako budulec pozostałości rzymskiej nekropolii, która rozciąga się nieopodal. Jako pierwsza powstała krypta, potem kościół. Kiedy miasto przeszło w ręce tureckie, kościół został zamieniony na meczet. Z racji swojego rozmiaru w części wydzielono magazyny. Wszystkie freski i płaskorzeźby zostały usunięte.

Strategiczne położenie Pécsu niestety ściągało nań kłopoty - miasto przechodziło z rąk do rąk i było wielokrotnie oblegane, palone, rabowane i niszczone przez Turków i Węgrów, od Sulejmana Wspaniałego na Janie Rakoczym kończąc. Zniszczenia dokonała epidemia dżumy (czyli w skrócie - jak nie zaraza to przemarsz wojska). Kościół razem z miastem niszczał i popadał w jeszcze większe zaniedbanie. Spokój przyniósł dopiero wiek XVIII a odnowę - wiek XIX. Wtedy to kościół odbudowano w duchu węgierskiego historyzmu, a następnie w duchu neoromanizmu. I to, co dzisiaj możemy oglądać jako katedrę św. Piotra i Pawła, to jej neoromańska rekonstrukcja...

To, co pozostało z oryginalnej, romańskiej budowli to krypta i dolne partie wież oraz fundamenty kościoła - malownicze fasady z rzędami arkadek, rzeźby, portale, dekoracje apsyd i wież to niestety neoromańskie atrapy. Układ kościoła jako trójnawowej bazyliki z nawami zakończonymi apsydami, pozostał ten sam, jednak całe wnętrze, od sklepień po historyzujące freski, to też efekt dziewiętnastowiecznej przebudowy. W podobnym stylu udekorowana została również oryginalna, romańska krypta - pięcionawowe, potężne pomieszczenie kryte krzyżowym sklepieniem skrzy się dzisiaj wszystkimi kolorami tęczy, co przyznajemy, trochę nam przeszkadza.

Otoczenie katedry jest bardzo ładnie utrzymane, ruiny twierdzy zakonserwowane i przystosowane do zwiedzania, a relikty kamieniarki z początków kościoła można obejrzeć w lapidarium. W okolicy znajdują się też modelowo udostępnione dla zwiedzających relikty wczesnochrześcijańskiego cmentarzyska Cella Septichora.

Pécs to jeszcze inny kawałek Europy Środkowo-Wschodniej, o jeszcze innej - rzymskiej, tureckiej... - historii. W arabskim sklepiku niedaleko czynnego meczetu kupujemy harissę i oliwkowe mydło i czujemy powiew egzotyki, ale zaraz potem widzimy dobrze znane nam z cesarsko-królewskiego uniwersum secesyjne kamieniczki. Dla tych kontrastów warto tu przyjechać, a na deser - podegustować słynne czerwone wina z Villány.

Galeria: 

Reklama