Milevsko - kościół Nawiedzenia NMP z XII wieku

Milevsko to kolejny romański bonus, którego nie było w przewodniku. Trafiliśmy tu tylko dzięki grupce Holendrów, którym wyjątkowo długo zajęło meldowanie się na kempingu w okolicach Czeskiego Krumlova. Czekając na swoją kolej, znudzeni zaczęliśmy przeglądać foldery zachwalające uroki południowych Czech. I wtedy wpadły nam w oko dwie romańskie wieże. Okazało się, że dokładnie tego dnia przejeżdżaliśmy obok Milevska, nie mając pojęcia, co tam jest. I musieliśmy się wracać...

Tego dnia siąpił deszcz i pogoda raczej nie zachęcała do zwiedzania. Może właśnie dlatego w Milevsku nie spotkaliśmy żywej duszy, ale na prohlidkę i tak musieliśmy poczekać do pełnej godziny. Tym razem mieliśmy szczęście i przynajmniej pozwolono nam fotografować. Dziś klasztor znajduje się w połowie w ruinie, a Norbertanie, którzy wrócili tu po 1989 roku, ciężko walczą o ratunek dla klasztoru. Każdy datek się liczy i każdy datek pomoże. Ale po kolei.

Opactwo Norbertanów założone zostało w latach osiemdziesiątych XII wieku z inicjatywy miejscowego możnowładcy Jerzego z Milevska. Budową klasztoru zarządzał jego przyszły pierwszy opat Jarloch. Pierwszy pożar spustoszył klasztor kilka lat po jego wybudowaniu. Kościół odbudowano, a potem jeszcze kilka razy przebudowywano, m.in. w okresie gotyku. Kres czasom prosperity położyły wojny husyckie - klasztor został splądrowany. Jeszcze gorzej obeszła się z nim historia po bitwie pod Białą Górą, kiedy to klasztor został spustoszony, a okoliczne wioski wyludnione. Ojcowie przenieśli się wtedy do opactwa na praskim Strahovie. W XIX wieku podejmowano próby przywrócenia klasztorowi chociaż ułamka jego blasku, ale nigdy się to już nie udało. W XIX wieku przeprowadzono też reromanizację kościoła. Władza komunistyczna umieściła tu kołchoz, co przyspieszyło ruinę klasztoru. Dzisiaj mieszka tu kilku ojców, którzy powoli próbują doprowadzać klasztor do porządku, podnosić go z ruiny. Pierwsze sukcesy można już podziwiać - skrzydło klasztorne, gdzie mieszkają mnisi, zostało odrestaurowane. Podobnie kościół.

Badania archeologiczne przeprowadzone w kościele Nawiedzenia NMP dowodzą, że pod posadzką kościoła kryją się relikty przynajmniej dwóch (jeśli nie trzech) innych romańskich świątyń. Choć kościół przeszedł reromanizację, to w jego kształcie (chociażby w wysokiej nawie głównej) już czuć gotyk. Surowe wnętrze, pobielone ściany i bardzo jasny kamień dają wrażenie świetlistości. W części zachodniej znajduje się empora. Nawy sklepione są krzyżowo-żebrowo. Bazylika nie ma transeptu, jest dosyć długa. Nawy boczne zakończone są apsydkami, nawa główna - gotyckim prezbiterium.

Największe wrażenie robi majestatyczna, dwuwieżowa fasada. Nie zachował się zachodni portal, jest za to dostępny bardzo prosty portal północy. Wieże mają dwa poziomy triforiów i jeden poziom biforiów. W ścianie zachodniej znajduje się duże, przebite gotyckie okno. Obchodząc kościół dookoła, można natknąć się od strony północnej na odsłonięty fundament romańskiej zakrystii, a w części wschodniej - na fundamenty wcześniejszego kościoła.

Ruszamy z wyjątkowo sympatyczną (bo byliśmy na niej sami z uśmiechniętą licealistką uzbrojoną w pęk kluczy) prohlidką dalej, do kościoła św. Iliji. Szkoda, że pogoda paskudna, bo po zabudowaniach klasztornych i okolicznych polach można by jeszcze długo powędrować szukając ładnych kadrów z dwoma wieżami opactwa w Milevsku w tle.

Galeria: 

Reklama