Mediolan - bazylika San Ambrosio od IV wieku

Mediolan to olbrzymie, tętniące życiem miasto, nowoczesne i aspirujące do miana jednej z europejskich metropolii. Można dostać tu zawrotu głowy od ilości zabytków i atrakcji turystycznych. Ale my doskonale wiemy, gdzie się kierować - zmierzamy prosto do bazyliki San Ambrosio, będącej kanonicznym przykładem, a nawet kamieniem węgielnym lombardzkiego romanizmu...

Bazylika San Ambrosio to dzieło św. Ambrożego, zbudowana w ramach jego szeroko zakrojonego projektu promocji katolickiej (a w zasadzie wówczas - nicejskiej) ortodoksji przeciwko rosnącemu w siłę arianizmowi. Św. Ambrożemu przypisywane jest zbudowanie 4 kościołów w Mediolanie, ale to jego zapał kaznodziejski przysporzył mu rzesze zwolenników. Dzisiejsza bazylika San Abrosio, gdzie święty został pochowany, początkowo zbudowana została jako Basilica Martyrum, gdzie umieszczono relikwie św. Gerwazego i Protazego (można je zresztą do dzisiaj zobaczyć, ale jest to doświadczenie dla osób o mocnych nerwach). Zbudowana w IV wieku bazylika została rozbudowana najpierw w IX wieku, następnie w wieku XI w zasadzie zbudowana od nowa w klasycznym, romańskim stylu, chociaż wiele rozwiązań i elementów dekoracyjnych zachowało się z dawniejszych czasów.

Wieżę kościoła, tę wyższą, bo kościół ma dwie wieże, widać już z daleka, a to przez olbrzymią reklamę smartfona Galaxy rozwieszoną na kampanili. Wieża - ta wyższa - zwana jest "wieżą kanoników", w przeciwieństwie do drugiej, niższej, "wieży mnichów". To rozróżnienie pochodzi z czasów, gdy kościół dzieliły dwie wspólnoty monastyczne. Udało nam się zdążyć tuż przed siestą, strażnik z kluczami już niespokojnie rozgląda się, czy strumyczek turystów przypadkiem nie wysycha. Wchodzimy na dziedziniec, gdzie milkną odgłosy miasta i spowija nas cisza. Harmonia, idealne proporcje, uspokajający rytm arkad, biel kamienia i czerwień rudej, spłowiałej cegły - podziwiamy wczesnochrześcijański koncept atrium, gdzie gromadzili się katechumeni, w jego najszlachetniejszej postaci. Przysadzisty szczyt z szerokimi arkadami dopełnia atrium od strony zachodniej. W narteksie warto spędzić trochę czasu podziwiając kamieniarkę portalu. Portal zachodni dekorowany jest niesamowitą ilością rzeźb, w których charakterystyczne, lombardzkie motywy - szeroko rozumiane bydło - sprawia konfundujące wrażenie (szczególnie wspinające się po kolumnach krowy).

Wnętrze - majestatyczna nawa główna z potężnym sklepieniem krzyżowo-żebrowym i emporą nad nawami bocznymi kończy się równie potężną apsydą z mozaiką przedstawiającą Chrystusa Pantokratora. Brak tutaj transeptu. Wewnątrz warto zwrócić uwagę na pulpit - poskładany ze starszych pozostałości, postawiony na rzymskim sakrofagu, z wykorzystaniem starszych, karolińskich rzeźb. Płaskorzeźba z przedstawieniem Ostatniej Wieczerzy, to druga najsłynniejsza Ostatnia Wieczerza w Mediolanie - ta pierwsza, autorstwa Leonarda da Vinci, znajduje się w kościele Santa Maria della Grazie i żeby ją zobaczyć trzeba się wpisać na listę najlepiej z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Z karolińskich skarbów wymienić należy złoty Ołtarz św. Ambrożego w prezbiterium, stojący pod bogatym baldachimem cyborium. Pod prezbiterium znajduje się krypta, gdzie złożono ciała św. Gerwazego i Protazego. Można je do dzisiaj oglądać za szybą, ubrane w bogate szaty, jest to jednak przeżycie nieco ekstremalne.

Do prezbiterium przylegają kaplice - m.in. San Vittore in ciel d'oro - bogato zdobiona mozaikami kaplica z IV wieku, w której pogrzebani zostali męczennicy św. Wiktor i św. Satyr. Kaplica - jak złote pudełeczko - przeszła w XIX wieku gruntowną renowację. Można tu odnaleźć jeszcze motywy pogańskie, IV wiek to bowiem okres, w którym jeszcze żywe jest dziedzictwo antyku.

Zanim wejdzie się na dach mediolańskiej katedry, zje risotto z szafranem albo pojedzie na zakupy do jednego z licznych outletów (w których pasek albo torebusię znanej marki można kupić przecenione z 1000 euro jedynie do skromnych 300 euro), należy bezwzględnie odwiedzić bazylikę San Abrosio. Ze względu na jego bogatą historię, która przez osobę św. Ambrożego wywarła olbrzymi wpływ na chrześcijaństwo tamtego okresu, oraz ze względu na elegancję, piękno i harmonię samej bryły i jej nietuzinkowe dekoracje. My za to wracamy do Gorgonzoli, by lepić makaron, pić wino i snuć gawędy o włoskiej kuchni z Magdą, autorką kultowego bloga Cucinissima i Mateuszem. Pozrawiamy serdecznie Gorgonzolę znad talerza parujących orechiette!

Galeria: 

Reklama