Kastl - pobenedyktyński kościół św. Piotra z XI wieku

Coś bardzo nie chciało, żebyśmy przyjechali do Kastl... Chociaż wiedzieliśmy, gdzie chcemy dojechać i mniej więcej jak (z autostrady 6 należy zjechać na drogę numer 299 na południe - przy niej znajduje się Kastl), to nasz GPS uparcie nakazywał nam "zawrócić, jeśli to możliwe" i kilka razy próbował nas oszukać twierdząc, że "jesteś u celu". Ale mieliśmy również pomoce analogowe w postaci atlasu samochodowego Europy i udało nam się jakoś trafić na miejsce. Samo miasteczko wyglądało na wyludnione - spotkaliśmy tylko jednego, niezbyt reprezentacyjnie wyglądającego kota, który odprowadził nas kawałek, po czym demonstracyjnie zawrócił. Wspinaliśmy się dobre kilka minut na wzgórze, na którym stoi dawny klasztor benedyktynów z kościołem św. Piotra i - jakie było nasze zdziwienie ( po pierwsze było późno - powili zmierzchało, po drugie w dawnych zabudowaniach klasztornych dzisiaj znajduje się szkoła, a były przecież wakacje), kiedy pchnąwszy bramę okazało się, że jest ona... otwarta. Na szkolnych dziedzińcach również nie spotkaliśmy nikogo. Przygotowani byliśmy, że kościół zastaniemy zamknięty, przerabialiśmy to już przecież tyle razy. Ale - o dziwo - kościół również był otwarty. W środku panowały egipskie ciemności, udało nam się znaleźć włącznik światła w kruchcie i oświetlając sobie wnętrze lampą błyskową rozpoczęliśmy zwiedzanie...

Klasztor benedyktynów w Kastl został ufundowany w XI wieku, następnie w XVI wieku przeszedł w ręce jezuitów, potem kawalerów maltańskich, po czym po sekularyzacji został zamieniony na szkołę. Z romańskich czasów do dziś przetrwał kościół św. Piotra. Nosi on ślady gotyckich przebudów - dobudowań, ale generalnie jego forma pozostała niezmieniona. Kościół jest trójnawową bazyliką o nawach zakończonych apsydami. Masywne filary i kolumny międzynawowe podtrzymują arkady o pełnym łuku. W prezbiterium zachowało się sklepienie unikalne (ze względu na swoje rozmiary) sklepienie kolebkowe. W tym momencie wypada nam przeprosić za jakość dokumentacji fotograficznej tego wpisu - po pierwsze odwiedziliśmy Kastl w drodze powrotnej z Ratyzbony, a tam było co fotografować, poza tym musieliśmy sobie oświetlać mroczny obiekt lampą błyskową i po paru zdjęciach bateria odmówiła posłuszeństwa.

Od zachodu do kościoła dobudowano potężną, gotycką kruchtę, w której spotkała nas niecodzienna przygoda... W owej kruchcie pochowana jest księżniczka Anna, córka cesarza Ludwika IV, zmarła w podróży w 1319 roku w wieku lat trzech. Kiedy w XVIII wieku ekshumowano księżniczkę, okazało się, że zwłoki są zmumifikowane. Dziś mumia nie jest wystawiona na widok publiczny, obok nagrobka znajduje się tylko zdjęcie dziewczynki. Kiedy Michał na widok zdjęcia księżniczki zażartował - "popatrz, ufoludek", nagle potężny wiatr trzasnął drzwiami od kościoła, zerwała się burza, a lampa błyskowa odmówiła posłuszeństwa. Zostaliśmy sami w ciemnym kościele, w środku burzy, w towarzystwie rozzłoszczonej obcesowym potraktowaniem księżniczki.

Opuściliśmy Kastl w pośpiechu, uciekając w strugach deszczu z nawiedzonego kościoła. Może wrócimy tu kiedyś pamiętając o wyborze pory dnia i naładowaniu baterii. I na pewno nie będziemy komentować urody księżniczki Anny...

Galeria: 

Reklama