Heilsbronn - byłe opactwo cysterskie Najświętszej Marii Panny i św. Jakuba z XII wieku

Heilsbronn to niewielkie miasteczko w okolicach Norymbergi. Można tu łatwo trafić z Norymbergi kierując się albo drogą numer 14 (cały czas prosto, póki nie trafimy do Heilsbronn) lub autostradą numer 6, zjeżdżając z niej zjazdem w okolicach Hammerschmeide i Geischenhof. Nawet bez GPSa łatwo tu trafić, a będąc w Norymberdze warto zrobić sobie wycieczkę, chociażby po to, żeby po drodze napatrzyć się na sielskie, bawarskie wioski rodem z bajki o trzech świnkach.

Cysterskie opactwo w Heilsbronn zostało ufundowane w XII wieku przez świętego Ottona z Bambergu, który sprowadził tu cysterskich mnichów z Ebrach. W swoich czasach klasztor w Heilsbronn był niezwykle bogaty i nowoczesny (posiadał m.in. własny szpital dla pielgrzymów). Klasztor znajdował się pod opieką najpierw książąt Abenberg, a potem Hohenzollernów, burgrabiów Norymbergi, których pochówki (o wysokiej wartości artystycznej) dzisiaj znajdują się w kościele. Klasztor popadł w kłopoty w czasie reformacji, kiedy to jego opaci zaczęli skłaniać się ku naukom Lutra, po czym ostatecznie w XVII wieku klasztor został rozwiązany.

Do dzisiaj z dawnego klasztoru przetrwał kościół, znajdujący się nieopodal kościoła refektarz, kaplica szpitalna oraz fragmenty murów. Kościół całe szczęście zachował swój romański charakter, mimo licznych, gotyckich przebudów. Możemy dziś podziwiać piękno romańskich murów oraz detali rzeźbiarskich portali, fryzów arkadkowych i obramowań okiennych. Wnętrza kościoła - o którym wiedzieliśmy, że warte jest zobaczenia, przez swoje potężne arkady międzynawowe oparte na filarach o kostkowych kapitelach, podtrzymujące masywną, romańską ścianę z rozglifionymi okienkami - niestety nie udało nam się zobaczyć. Spóźniliśmy się... Radzimy zatem wybierać się do Heilsbronn w godzinach wczesnopopołudniowych lub porannych. Kościół jest pięknie odrestaurowany i utrzymany - aż miło popatrzeć.

Choć niepocieszeni, że nie zobaczyliśmy wnętrza, spędziliśmy w Heilsbronn urocze popołudnie, siedząc na ryneczku przy kawiarnianym stoliku, w otoczeniu miejscowych popijających popołudniowe piwo lub sznapsa. Żyć, nie umierać...

Galeria: 

Reklama