Głuchołazy, kościół pod wezwaniem św. Wawrzyńca z XIII w.

Do niewielkiego przygranicznego miasteczka Głuchołazy najlepiej dojechać z Nysy drogą 411. My jednak z Lądka Zdroju jechaliśmy przez Czechy - dużo bliżej, a i drogi lepsze. Wszystko po to, by zobaczyć niezwykły portal kościoła św. Wawrzyńca.

Z pierwotnej budowli prawie nic tu nie zostało - korpus naw i prezbiterium zostały rozebrane w czasie barokowej rozbudowy. Ostała się tylko fasada zachodnia (i tak nadbudowana) z dwiema parami wąziutkich, obronnych okienek i późnoromańskim portalem.

A portal ten - robi wrażenie. Zapowiada gotyk - łagodny łuk ostry i zwieńczenie trójkątną wimpergą (podobnie jak w Złotoryi) sygnalizują już zmianę prądów w architekturze. Portal pozbawiony jest tympanonu, trójuskokowy, trzony kolumienek i wałki archiwolty nie mają dekoracji, jedyną ozdobę stanowią umieszczone między archiwoltą a kolumienkami maski. Masek jest w sumie osiem i każda jest inna. Nie wiadomo, kogo przedstawiają - może miejscowych mieszczan? My jednak lubimy pofantazjować: czy przypadkiem nie kryją jakiejś tajemnicy?

Chociaż z romańskiego splendoru pozostał tu tylko ten niezwykły portal i majestatyczna fasada dająca wyobrażenie na temat bogactwa fundacji, to Głuchołazy są rarytasem dla fanów romańszczyzny. Takie "buźki" - kojarzące się nam od razu z portalem w Starym Mieście i z północną ścianą kościoła w Inowrocławiu - widuje się bowiem nieczęsto.

Galeria: 

Odpowiedzi

Portal faktycznie robi wrażenie. To taki powiew zamierzchłych czasów, jedyny jaki ostał się w okolicy. Kościół już przebudowany, Rynek też, a tu takie bardzo stare "buźki", patrzące na wchodzących.

Reklama