Florencja - baptysterium San Giovanni z XI wieku

W Toskanii wszystkie drogi prowadzą do Florencji. A we Florencji wszystkie drogi prowadzą na Piazza del Duomo. Buzowanie tłumu turystów słychać zanim jeszcze naszym oczom ukaże się Piazza z monumentalnym kościołem Santa Maria del Fiore. Pstrykanie japońskich fleszy, kolory hinduskich sari, przekrzykujący się nawzajem Włosi, karnie stojący w kolejce po bilety Niemcy, rozmodlona polska wycieczka - międzynarodowy tłum oblega stopnie katedry i oplata malutkie w porównaniu z ogromem Santa Maria del Fiore baptysterium tak, że nie sposób nawet zrobić mu zdjęcia w całości. My też ustawiamy się w kolejce - ale nie do katedry. Do baptysterium.

Florentczycy lubią myśleć o swoim baptysterium jako o zabytku sięgającym czasów rzymskich (tutaj, podobnie jak w wielu innych miejscach, datowanie ma wymiar ideologiczny). Legenda, jakby miałoby ono być zaaranżowane w dawnej świątyni Marsa, obaliły badania archeologiczne, chociaż potwierdziły, że baptysterium stoi w miejscu rzymskich budowli (piekarni - sądząc z posadzki, lub wieży-baszty strażniczej sądząc z planu). Recycling rzymskich ruin to nic nowego, szczególnie we Włoszech, więc nie ma w tym nic dziwnego. Ośmiokątne (to typowa forma średniowiecznego baptysterium) baptysterium miała zbudować tutaj lombardzka królowa Teodolinda w VI wieku (jego istnienie potwierdzają IX wieczne dokumenty) i niektórzy wierzą, że dzisiejsze baptysterium to właśnie przebudowany wczesnośredniowieczny budynek. Na ile w XI wieku możemy mówić o przebudowie, a na ile o zbudowaniu budynku od nowa - trudno powiedzieć, źródła nie zgadzają się ze sobą, więc pozostawiamy tę kwestię otwartą.

Dzisiejszy budynek zbudowany jest w najczystszym stylu florenckiego, klasycyzującego romanizmu, któremu bliżej ze wszystkich innych stylów chyba do renesansu. Gildia handlarzy suknem, która opiekowała się budynkiem, nie pożałowała funduszy - budynek obłożono drogocennymi marmurami z Carrary (białymi) oraz Prato (zielonymi). Przepiękne, klasycyzujące formy arkad i arkadek ułożonych z różnokolorowego marmuru, geometryczne kształty zdobiące ściany zewnętrzne to wyróżniki florenckiego romanizmu, którym inspirowali się potem twórcy renesansu. Do budowy baptysterium użyto rzymskich kolumn z florenckiego Kapitolu. Wnętrze centralnej budowli z emporą otwierającą się do wnętrza filigranowymi biforiami, ozdobiono również wielobarwnymi marmurami układającymi się w geometryczne wzory. W XIII wieku udekorowano wnętrze mozaikami przedstawiającymi m.in. Sąd Ostateczny (zwraca uwagę zjadający ludzi Lucyfer), czy sceny biblijne. W tym czasie powstała też mozaika podłogowa z ornamentem geometrycznym. Na środku pierwotnie znajdowała się misa chrzcielna (którą podobno uszkodził Dante ratując topiące się w niej dziecko), dzisiaj przesunięta. Wnętrze baptysterium jest dość duże - a to dlatego, że w czasach jego powstania chrzty odbywały się dwa razy do roku, więc baptysterium musiało pomieścić całkiem sporą wspólnotę.

Dzisiaj florenckie baptysterium to przede wszystkim żywe muzeum sztuki renesansu. Trzy pary niezwykłych drzwi z brązu (oryginały znajdują się muzeum katedralnym, w baptysterium zamontowane są kopie) to jedne z najcenniejszych tego rodzaju zabytków na świecie. Pierwsze z nich, południowe - jeszcze gotyckie - są autorstwa Andrei Pisano i przedstawiają sceny z życia Jana Chrzciciela. Kolejne - północne i wschodnie (zwane "Wrotami Raju") to arcydzieła renesansu autorstwa Lorenzo Ghibertiego, który poświęcił im większość swojego życia. Przy pracy nad drzwiami północnymi, przedstawiającymi sceny z Nowego Testamentu, zaangażowani byli również Donatello, Masolino czy Paolo Ucello. Brązowe rzeźby znad północnego portalu są autorstwa Francesco Rusticiego, któremu przy ich tworzeniu doradzał Leonardo da Vinci. Nad "Wrotami Raju" - cyklem przedstawiającym sceny ze Starego Testamentu - zaś znajdują się figury autorstwa Andrei Sansovino. Wewnątrz zwraca uwagę nagrobek antypapieża Jana XXIII autorstwa Donatella.

Po wizycie we florenckim baptysterium, katedra Santa Maria del Fiore wydała nam się mdła i nieciekawa, jakby po wyżyciu się na fasadzie, która powala skomplikowaną siatką detali, jej twórcom skończyły się pomysły i stwierdzili, że ogrom kościoła załatwi wszystko. Olbrzymia, pusta hala nie zrobiła na nas większego wrażenia, w przeciwieństwie do bogactwa formy i dekoracji baptysterium. Dobra rada - będąc we Florencji rzućcie okiem do środka Santa Maria del Fiore (wstęp wolny), ale na prawdziwą ucztę sztuki i historii udajcie się do baptysterium. Naprawdę warto!

Galeria: 

Reklama