Czechy

Za naszą południową granicą znaleźć można prawdziwy romański raj. Przekonaliśmy się o tym podążając przez senne, kolorowe miasteczka, których mieszkańcy sączą leniwie piwo lub wino przegryzając utopencem albo maczając knedlika w svickovej na smetane w lokalach, w których kiedyś pewnie muchy paskudziły na portret Najjaśniejszego Pana, od zagubionych gdzieś wśród pól i pradawnych słowiańskich gajów rotund, do majestatycznych choć nagryzionych zębem sekularyzmu opactw. W naszej drodze przez Czechy towarzyszył nam romański zachwyt i nieco smętny głos Jaromira Nohavicy odkrywający przed nami melancholijne zakamarki czeskiej duszy i paradoksalne piekno czeskiego języka. Choć historia nie oszczędzała czeskiej religijności, oszczędziła czeskie zabytki sakralne, które znajdujemy nierzadko w dużo lepszym stanie, niż te polskie. A droga ich śladem okazała się niezywkle fascynująca...

Reklama